środa, 26 marca 2014

#49 'Sarah is in Canada'

Wróciłam do domu. Nakarmiłam Tootsie i poszłam do salonu gdzie siedział Chaz.
- Gdzie Jay? - zapytałam.
- Powiedział, że pierdoli wszystko i wyszedł. - wzruszył ramionami.
- Ok. Co oglądasz?
- Nie wiem, przeglądam twittera w telefonie, możesz przełączyć czy coś.
- Dziękuję. 

*Perspektywa Sarah*


- Max? Rozpakowałeś już wszystko? - zapytałam chłopca biegającego po pokoju.

- Tak. - uśmiechnął się. - Dlaczego wyjechaliśmy stamtąd?
- Bo muszę odpocząć, wiesz?
- A wrócimy?
- Nie wiem, Max, nie wiem.
- Co się stało, że tutaj przyjechaliśmy? Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?
- Bo jesteś za mały, żeby to zrozumieć.
- Tu nie ma nic do rozumienia, po prostu mi powiedz.
- Ugh, nie wytrzymałam po prostu. Jerry się na mnie obraził, Jay się ze mną pokłócił, po prostu mnie to przerosło, rozumiesz?
- Tak, rozumiem. - uśmiechnął się.
Rozpakowałam do końca moje rzeczy i walnęłam plecami o sofę w salonie.
- Pójdziemy na spacer? - zapytałam Maxa.
- TAK! - pisnął.
- Okej. To idź się ubierz a ja zadzwonię. - mały pobiegł do góry.

- Hej Jerry. Dzwonię żeby ci powiedzieć, że dojechałam już.

- Ok. Jak w Kanadzie?
- Nie wiem, dopiero weszłam do domu, zaraz idę z Maxem na spacer to obczaję.
- Wzięłaś Maxa ze sobą?
- No tak, przecież ciotka dała mi go pod opiekę, musiałam go wziąć. 
- Ok, trzymajcie się.

Postanowiłam, że zadzwonię do Justina. Dla spokoju.


- Sarah? Dlaczego wyjechałaś? Wiesz jak się martwiłem?

- Martwiłeś się o swój 'problem'? Fajnie. Dzwonię tylko, żeby ci powiedzieć, że nasz związek nie ma sensu. Wyjechałam z Londynu, nie wiem czy wrócę. Jestem u siebie, w Kanadzie. 
- Jak to nie ma sensu? Przecież ja cię kocham!
- Kochasz mnie? A co powiedziałeś w samochodzie wczoraj? Oh, przypomnę ci. 'wczoraj miałem szansę się przekonać jaka dobra jesteś w łóżku. Tylko do tego byłaś mi potrzebna.'
- Nie pamiętam kompletnie tego...
- To sobie przypomnij. Muszę kończyć bo wychodzę. Pozdrów ode mnie Alice.
- Sarah, zaczekaj, nie rozłączaj się!
- Czego jeszcze chcesz?
- Sarah, ja nie wiem co wczoraj mówiłem, bo przed pojechaniem po ciebie, brałem. 
- Co?
- Narkotyki a co mogłem brać?
- Za późno już Justin. W Kandzie jest ok. Odpoczniemy od siebie. Może nam to jakoś pomoże.
- Ale wrócisz do nas?
- Nie wiem czy ma to jakikolwiek sens.
- Jesteś częścią mnie Sarah, nie ma ciebie, nie ma mnie.
- Trzymajcie się tam, pa Justin. 
- Kocham cię, Sarah.

Rozłączyłam się i wzięłam Maxa za rączkę. Wyszliśmy z domu.


*Perspektywa Alice*


Jay zawołał nas wszystkich na dół. Cały czas utrzymywał się dołujący nastrój. Usiedliśmy na kanapie.

- Musimy zabić takiego jednego gościa. - zaczął Jay. 
- Gdzie jest Sarah? - zapytał Harry.
- Błagam cię, to nie czas na żarty. - odezwałam się.
- Serio nie wiem.
- Sarah jest w Kanadzie.
- Jak to?
- Zboczyliśmy z tematu. - Jay zaczął machać rękami. - Dalej jedziemy. Alice, Harry, Zayn i Chaz, do samochodu. 
- Ale teraz?
- Tak, teraz. - mruknął.
- Może przedstawisz mi powody zabicia chłopaka?
- Zaszedł mi za skórę, nie chce kurwa zbędnych pytań. Alice, zagadujesz go. Zayn bierzesz jego torbę, Harry masz mu przyjebać tak żeby stracił przytomność, Chaz bierzesz go do samochodu.
- To wszystko?
- Tak, kurwa wszystko.

- A ty po co z nami jedziesz?
- Dla jebanej satysfakcji.
- Ok.
Poszliśmy do samochodów. Jechałam z Harrym.
- Ja pierdolę, ale on jest jebnięty. - po chwili powiedział Harry.
- Co?
- Robi to tylko dlatego, żeby wyładować złość. Gdyby była Sarah, zapewne byśmy siedzieli w domu. - wzruszył ramionami.
Czyli Sarah jest dla niego taka ważna? 
Podjechaliśmy pod jakiś budynek.
- To tutaj? - zapytałam Harry'ego.
- Tak. - odpowiedział i wysiadł z samochodu. Chwyciłam swoją broń i wysiadłam.
- Ruszcie się. - syknął Jay wchodząc jako pierwszy. Stanął gdzieś z boku pokazując nam na jakiś pokój. 
Weszłam jako pierwsza.
- Cześć. - powiedziałam do gościa po trzydziestce.
- Co ty tu robisz? Kim jesteś? - zapytał.
- Oh, nic. Zgubiłam się i nie działał dzwonek, więc weszłam.
- A czego szukasz? Jakiej ulicy?
- Właściwie to... - i w tym momencie upadł na ziemię. Przybiłam piątkę z Harrym i podeszliśmy do Jaya który stał z Zaynem i tą torbą. 
- Co jest w tej torbie? - zapytałam Jaya.
- Narkotyki. - uśmiechnął się.
- I tylko po to tutaj przyjechaliśmy? 
- Nie, jest to gość który mi jest winny... coś. I musi za to zapłacić.
- Co chcesz mu zrobić? - zapytał Chaz wpychając tego gościa do samochodu Jaya. 
- Jeszcze nie wiem. - Jay zaczął pocierać ręce w satysfakcji.
Wsiadłam do samochodu. Uchyliłam okno żeby słyszeć ich rozmowę.
- Nie pozwól, żeby cię to przejęło. - powiedział Harry w stronę Jaya i wsiadł do samochodu. Jay zrobił to samo, chwilę potem Chaz i Zayn. Jay odjechał.
- Co go przejęło? - zapytałam Harry'ego.
- Nic.
- Czemu wy mi nigdy nie odpowiadacie na pytania?
- Boże, żeby go nie przejęła jego zła strona.
- O czym ty do mnie mówisz? 
- Jak jest zły, albo załamany albo cokolwiek, zamienia się w potwora. - wzruszył ramionami.
- I mówisz to z taką lekkością?
- A co mam ci powiedzieć?
- Cokolwiek, trzeba tu sprowadzić Sarah.
- Po co?
- Po gówno.
- Ona mu i tak nic nie da.
- Nie wiem czy zauważyłeś, ale tylko przy niej potrafi opanować złość. A po za tym, kurwa on może nawet poćwiartować tego gościa!
- Tak wiem, jest w tym momencie nieobliczalny. Dobra jedziemy bo chłopacy czekają.


*Perspektywa Sarah*


Siedziałam z Maxem z parku już jakieś 3 godziny, zastanawiając się co się dzieje teraz w Londynie.

Max biegał z jakimiś dziewczynkami i chłopcami. Zawsze znajdywał szybko przyjaciół.
Kolo mnie usiadł jakiś chłopak.
- Czemu siedzisz sama?
- Bo mogę. - warknęłam.
- Ej, bez nerwów. Jestem Joel. 
- Ok.
- A ty?
- Sarah.
- Wiem. - zaśmiał się. 
Rozejrzałam się za Maxem. Nigdzie go nie było.
- Szukasz kogoś? 
- Co cię to obchodzi?
- Bo mogę ci w tym pomóc.
- Nie wydaje mi się. - chciałam wstać ale pociągnął mnie i straciłam przytomność.






_________________________________________________________________________________

HEJ :) NOT O NOWY ROZDZIAŁ I TE SPRAWY. OMG, PIERWSZY DZIEŃ W KANADZIE I JUŻ TAKIE PROBLEMY NO CO, HAHAHA.

CHCĘ TU 493872980489 KOMENTARZY LUDZIE! :) WEŹCIE SIĘ TROCHĘ W GARŚĆ, ODBLOKOWAŁAM WAM TO TAKIE SPRAWDZANIE WIECIE O CO CHODZI NO XD

NO TO SWAG Z WAMI!

#BIGLOVE peace yo!






11 komentarzy:

  1. Swag ze mną więc masz pierwszy komentarz ;) a rozdział wow ciekawe co się teraz stanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu no już chcę następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju kto to jest ? Oby było ok

    OdpowiedzUsuń
  4. Końcówka najlepsza albo jak Jay mówi jej że ją ją kocha aww *<* daj dziś jeszcze jeden :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały daj nn :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale super rozdział daj nn.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dasz jeszcze 1 ?

    OdpowiedzUsuń
  8. OOO DAJ JESZCZE JEDEN SUPER JEST TWÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę ze u gory też ktoś uzależniony jak ja ;) a rozdział cudny *.* i wgl dzięki ze piszesz te rozdziały tak super

    OdpowiedzUsuń
  10. Ty sama to piszesz ? Te opowiadanie ?

    OdpowiedzUsuń