wtorek, 4 marca 2014

#38 'School'

PRZECZYTAJCIE NOTATKĘ. NIE CHCĘ ŻEBY WAM SIĘ TU NUDZIŁO DODAWANIE KOMENTZRZY, WIĘC PROSZE PRZECZYTAJCIE :) MAM DLA WAS MAŁE ZAJĘCIE ;)


- Kogo to zdjęcie? - zapytałam. Odwrócił się do mnie, chyba płakał, ale nie jestem pewna.
- Jazmyn. - powiedział i znów wrócił wzrokiem na zdjęcie. Usiadłam obok niego.
- Była piękna. - przyznałam.
- Po bracie. - zaśmiał się i upił trochę alkoholu.
Zabrałam mu butelkę z rąk.
- Czemu się tym zamęczasz?
- To porwanie dzisiaj... Gdyby Chaz nie zdążył...
- Nie ważne co by było gdyby.
- Ważne. Nie chcę żeby było tak jak z Jazmyn. Nie chcę stracić kolejnej osoby którą kocham. Nie chcę. - z jego oczu poleciały łzy. To takie trochę niespotykane, gangster płacze. 
- Jestem dorosła Justin, poradzę sobie. Nic mi nie zrobią, chyba.
- Chyba? Zrobili ci coś? - gwałtownie się podniósł.
- Nie wiem... Jak się obudziłam to ten gość mi powiedział, że jak mnie porwali to byłam pod wpływem i pewnie nic nie pamiętam, potem gadał coś o moich ubraniach i moim ciele. Zaczął coś gadać, że chciał mi powiedzieć co ze mną robili, ale spieszył się i wyszedł. Nie wiem czy coś mi zrobili. Ale wydaję mi się, że nie, bo miałabym jakieś odczucia. 
- Pierdolony chuj. Widzisz? O to mi chodzi, nawet jeżeli nie byłabyś pod wpływem, nie poradziłabyś sobie. Możesz się rozebrać?
- CO?
- Rozebrać się czy możesz. - powtórzył wolniej.
- Ale...
- Nie chodzi mi o to, żebyś ściągała bieliznę, po prostu ściągnij bluzkę i spodnie. 
Ściągnęłam to co kazał. Okrążył mnie wolno oglądając każdą możliwą część mojej skóry.
- Odwróć się. - zażądał. Na polecenie odwróciłam się.
Stałam chwilę, po czym poczułam szczypanie w pośladku.
- Nic ci nie zrobili. - zaśmiał się. - Oh, przepraszam, taka natura faceta, nie mogłem się powstrzymać. A teraz możesz iść spać. - znów się zaśmiał. Spiorunowałam go wzrokiem i poszłam w stronę łóżka, jednak tak się nie skończyło bo znów ten kretyn klepnął mnie w tyłek. Chwyciłam poduszkę i z całej siły z niego rzuciłam.
- Au. - zaczął pocierać ramię. Podeszłam do niego, siadając na nim okrakiem. - To mi się bardziej podoba. - Zmierzył mnie wzrokiem, chyba nie znał moich zamiarów. Jego ręce teraz błądziły po moich plecach więc wykorzystałam to, ze nie obroni się i zaczęłam czochrać jego włosy.
- SARAH! - krzyknął a ja zaczęłam się śmiać.
- Jeszcze coś masz do powiedzenia? - zaśmiałam się i położyłam do łóżka. Justin poszedł do łazienki, pewnie znów ułożyć włosy.
Zasnęłam.
 Obudziły mnie usta koło mojego ucha.
- Wstawaj księżniczko,
- Po co? - mruknęłam chowając się bardziej w poduszkę.
- Idziesz do szkoły. - zaśmiał się.
- Nienawidzę cię. - wstałam i poszłam do łazienki zabierając ubrania, które wczoraj uszykowała mi Alice. 
Był to mój ulubiony zestaw. Miętowa koszulka idealnie pasowała do spodenek.
Do tego moja ulubiona bransoletka i okulary.
Ubrałam się i przejechałam tuszem do rzęs po oczach.
Chwyciłam plecak z książkami, który nie wiem jak, znalazł się obok szafki. 
Założyłam buty i wsiadłam do samochodu Kenny'ego który miał dziś mnie cały dzień pilnować.
- Hej Kenny. - uśmiechnęłam się.
- Dzień dobry panno Carter.
- Oh, nie tak formalnie, mów mi Sarah, proszę.
- Okej, Sarah. - uśmiechnął się.  
Podjechaliśmy pod szkołę po paru minutach. Wysiadłam z samochodu.
Udałam się w kierunku wejścia, nie wiem czy Kenny szedł za mną czy nie.
Weszłam do środka. 
Pełno ludzi.
Lasek.
Plastików.
Przystojniaków.
Kujonów.
Wszystkiego pełno.
Ignorując to ile jest tutaj ludzi udałam się sekretariatu po mój plan lekcji.
Weszłam do pomieszczenia.
- Dzień dobry. - przywitałam się. Kobieta za biurkiem zmierzyła mnie wzrokiem. Oczywiście Bieber nie pomyślał, że mogę mieć kłopoty za liczne tatuaże.
- Dzień dobry. Zapewne pani Sarah Carter?
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- A więc to twój plan. - podała mi kartkę. - Możesz się udać już do klasy. - wskazała ręką na drzwi.
Spojrzałam na plan. Pierwsza geografia. Super.
Poszłam do góry w poszukiwaniu salo od geografii. Znalazłam.
Weszłam do sali.
- Panno Carter, pierwszy dzień w szkole i już spóźnienie? - zapytała z niedowierzaniem nauczycielka.
- Przepraszam. - syknęłam i usiadłam w ostatniej ławce w środkowym rzędzie, jak chodziłyśmy z Alice do podstawówki to była nasza ławka. 
Zawsze byłam oschła dla nauczycieli. Nie będą mieli ze mną łatwo. Tylko ostrzegam.
- Panno Carter! - krzyknęła nauczycielka. Już jej nie lubię.
- Co?
- Nie 'co' tylko 'proszę'. Byłabym wdzięczna gdybyś uważała na lekcji.
- Gdyby jeszcze mnie interesowała ta lekcja. - warknęłam.
- Skoro cię nie interesuje to po co tu jesteś?
- Przez chłopaka. - klasa zaczęła się śmiać.
- To pewnie jakiś kujon ten twój chłopak. - zaśmiał się ktoś z przednich ławek.
- Mój chłopak to Jay Bieber, jeszcze coś? - syknęłam, klasa ucichła.
- Dobra, już wracamy do lekcji. 

*Perspektywa Nialla*


Przeciągnąłem się na kanapie. Oh, jak przykro, że Sarah musi chodzić do szkoły... Wyciągnąłem swój telefon i pograłem w jakieś durne gry. Wszyscy w swoich pokojach, tylko ja, sam w salonie.

- Co tu tak sam siedzisz? Nawet telewizora nie włączyłeś. - do salonu wszedł Louis.

- Nikogo nie ma. - wzruszyłem ramionami. - U siebie siedzą. 
- Aha.
- Ej, chodź na spacer i tak nie ma co robić.
- Ok.
- Albo nie. Pójdziemy po Sarah, do szkoły. 
- Przecież jest 11 dopiero. 
- No i? Chodź.
- Dobra. - westchnął. - Jak jest na dworze?
- Ciepło, weź bluzę i idziemy. - powiedziałem i wstałem z kanapy.
Wyszliśmy z domu. Po krótkim czasie zapytałem:
- Ej, gdzie ona właściwie chodzi do tej szkoły?
- Nie wiem. - zaśmiał się. - Zadzwoń do Jaya.

- Hej.
- Co rozjebałeś?
- Ja? Nic. Tylko chcieliśmy iść do szkoły Sarah.
- My? Jacy my?
- No ja i Louis.
- Dobra, wiesz, gdzie jest Londyński Uniwersytet Guildhall?
- No.
- To ona tam chodzi.
- Aha, ok, dzięki.
- Tylko nie odwal tam czegoś.
- No dobra, pa.

- I co? 

- Uniwersytet Guildhall.
- Gdzie to?
- 71 Whitechapel High Street. - mruknąłem. - Kiedy ty ostatni raz byłeś w szkole?
- A wiesz, że nie pamiętam? 
- Głupi jesteś. - zaśmiałem się. 
Nie wiem kiedy znaleźliśmy pod szkołą. 
- Wspomnienia wracają, co? - zapytał.
- Pewnie. Akurat w szkole wszyscy mnie lubili. A ciebie?
- Nie wszyscy, ale większość. A, i udawaj groźnego, wiesz. Sarah musi mieć respekt. - zaśmiał się.
Weszliśmy do budynku. Po korytarzu rozległy się szepty typu: "Jezu, to ci ze Skrylls", albo "Boże, to Niall i Louis". 
- Nie powinny być teraz lekcje? 
- Chyba tak, zaraz powinien być dzwonek. - powiedział i jak na zawołanie ten dzwonek zadzwonił. 
Tomlinson podszedł do jakiegoś chłopaka, widać było, że jest pierwszy dzień w szkole. 
- Ej, młody. Wiesz gdzie ma teraz lekcje...
- 1J. - dokończyłem.
- No, 1J. 
- Na-na dru-dru-gim piętrze. - zająknął się i uciekł gdzieś.
- Tak to się załatwia. - mrugnął do mnie. 
Weszliśmy chyba na to drugie piętro. 
- A jaka sala? - zapytałem.
- No geografię ma.
- SUPER, a gdzie jest ta sala?
- Nie wiem. - wzruszył ramionami. - Dobra, wejdziemy do pierwszej lepszej sali, może trafimy za pierwszym razem. Wpadła bomba...
- Co ty kurwa robisz?
- Wyliczankę... 
- Dobra, chodź do tej. - wskazałem ręką. 
Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy w ostatniej ławce śpiącą Sarah.
- A panowie to kto?
- Skrylls.
- O kurwa. - usłyszałem jakiś pisk. 
Ale jesteśmy sławni, no no no. Louis podszedł do Sarah i uderzył ją w tył głowy.
- CO KURWA?! 
- Wstawaj śpiąca królewno. - pociągnął ją za włosy, a ona wstała.
- Proszę wyjść z sali w trybie natychmiastowym! - krzyknęła nauczycielka. Współczuję Sarah.
- Pewnie. - rzucił Louis i wyszli z Sarah.
- Przepraszamy za przerwanie lekcji. - zaśmiałem się. - Nara cioty. - wyszedłem i trzasnąłem drzwiami.
- Co wam odjebało? - krzyknęła Sarah.
- Jakąś reputację musimy mieć. Miałem do ciebie podejść i może wynieść z tej sali? 
- Nie musiałeś mnie ciągnąć za włosy. A tak ogólnie to dzięki, że przyszliście po mnie bo już nie mogłam tam wytrzymać.
- To znaczy? - zapytałem.
- Nic, te plastiki mnie wkurwiają. Aż zasnęłam przez to. - zaśmiała się. - Serio, dzięki. Tylko przez ciebie. - spojrzała na Louisa. - Boli mnie głowa. Nie daruję ci tego mały chujku. 
- Nie zapominaj, że jestem o wiele wyższy, wiec to ty jesteś mała. - powiedział.

*Perspektywa Jaya*


Pojechaliśmy z Alice do kawiarni, po 5 minutach tego pieprzonego siedzenia tutaj, ta już podrywała jakiegoś gościa. Ja pierdolę.

To może ja pojadę.
- Alice! Ja jadę, masz być o 16 w domu, Kenny jest gdzieś na parkingu! - krzyknąłem w jej stronę i poszedłem do samochodu. 
Wolałem, żeby Kenny był tu z Alice, bo przecież chłopaki poszli do Sarah szkoły. Tylko że nadal nie ogarniam po chuja.
W sumie to mogę się tam przejechać.
Odjechałem z parkingu i podjechałem pod szkołę.
Sarah stałą i kłóciła się z Louisem a Niall się śmiał.
Nie dziwię się, to śmiesznie wygląda, Sarah jest od niego o tyle niższa a nie daje za wygraną. Wyszedłem z samochodu podśmiewając się.
- Siema ludzie. Widzę, że ładnie zaczęliście dzień. - zaśmiałem się.
- Zamknij się. - powiedziała Sarah i udała się w stronę domu.
- A jej co? - zapytałem.
- Louis wyciągnął ją za włosy z klasy. - zaśmiał się Niall.
- Ja pierdolę, ale to musiało wyglądać. - nadal się śmiałem. - Mina nauczycielki i uczni była bezcenna Jay, żałuj, że tego nie widziałeś. - razem ze mną śmiał się Niall.
- Louis wyluzuj. Przejdzie jej ten foch. - powiedział Niall.
- Nie byłbym tego taki pewny.

*Perspektywa Alice*


Jak Jay odjechał, postanowiłam, że rozwinę bardziej moją rozmowę z kelnerem.

- Jak masz na imię? - zapytałam z uśmiechem.
- Franklyn, przez 'f'.
Luke Hemmings jako Franklyn Henley

- Co? - zaśmiałam się.
- Franklyn. - przewrócił oczami. 
- Ładnie. A skąd jesteś?
- Birmingham, a ty?
- Montreal. 
- Nieźle. Co ty tutaj robisz?
- Mieszkam u znajomych. O której kończysz pracę?
- Za 15 minut. 
- A masz czas?
- Dla takiej ładnej blondynki? Zawsze. Ogarnę się tylko i gdzieś pójdziemy, ok?
- Ok, będę czekać.
Poprawiłam włosy, otrzepałam spodnie i akurat Franklyn wrócił.
- Możemy iść. - uśmiechnął się. - Pójdziemy na jakiś spacer?
- Pewnie. 
Wyszliśmy z kawiarni. Skierowaliśmy się w kierunku Bryanston Square.
- Chciałbym się czegoś o tobie dowiedzieć. - powiedział gdy usiedliśmy na ławce. 
- Mam 19 lat, nie mam rodzonego rodzeństwa, za to mam siostrę i braci ciotecznych.
- To kuzyni. - skrzywił się.
- Wiem, ale Jeremy mówi, że jestem jego siostrą, więc ja też tak mówię. To głupie. - uderzyłam się w czoło.
- Nie, to urocze.
- To ty powiedz coś o sobie, słucham.
- Mam 20 lat, mam czternastoletniego brata. 
- Stary jesteś. - zaśmiałam się.
- O wiele młodsza nie jesteś. 

*Perspektywa Sarah*


- Sarah! - krzyknął za mną Louis. Zignorowałam go i szłam dalej. Poczułam szarpnięcie za ramię, to Jay. Koło niego stal Louis i Niall.

- Ode mnie się nie ucieka. - powiedział Jay i chwycił mnie w pasie unosząc do góry.
- Kretyn. - mruknęłam jak niósł mnie do samochodu. Chłopacy szli za nami. Spojrzałam z nienawiścią na Louisa dając znak, że to nie koniec naszej kłótni a Niall próbował się nie roześmiać.
Jaya telefon zadzwonił. Odwrócił się do chłopaków.
- Trzymaj ją. - podał mnie Louisowi jakbym była jakąś rzeczą. Wkurzyłam się. Kopnęłam 'lekko' Louisa i zeskoczyłam z jego ramion. Podeszłam do Jaya.
- Nie będziesz traktował mnie jak rzecz. - warknęłam i wyszłam do jego samochodu trzaskając drzwiami. Koło mnie usiadł Niall.
- Sarah, zrozum, że Louis dbał tylko o reputację, nie możesz być obrażona za coś takiego.
- Dbał o swoją reputację? Nie mógł też zadbać o moją głowę?!
- Uspokój się. - przewrócił oczami. Jay cały czas rozmawiał przez telefon.

*Perspektywa Jaya*


- Co znowu się tam stało? - zapytałem Alexa.

- Musicie jechać do Hiszpanii, tam oni są, albo ich zabijecie albo dopilnuję tego, że każdy z was stanie się nikim.
- Dobrze wiesz, że nie da się zrobić z nas nikogo.
- Zrobicie tą robotę?
- Tak.
- Prawidłowo, nara Bieber.

Wkurwiony podwójnie i na Sarah i na Alexa wsiadłem do samochodu. Nie będzie mi kurwa mówiła jak mam ją traktować a jak nie.

- Co się stało Bieber?
- Alex dzwonił.
- Justin... - powiedziała Sarah. Nie odzywałem się do niej. Tak, może to jest dziecinne. Louis też siedział w środku. Był zły na Sarah.
- No i co, że dzwonił? - zapytał Horan.
- No i to, że musimy jechać do Hiszpanii i zabić całe Magic criminals.
- Kto to? - zapytała Sarah. Zignorowałem jej pytanie.
- Dlaczego? - kolejne pytanie od Horana.
- Bo Alexa ludzie zostali przez nich zabici. Jak my tego nie zrobimy, będziemy nikim, jasne Horan?
- Jak słońce.
Odjechaliśmy z pod szkoły.
- Sarah nie będzie przez was kretyni miała czasami kłopotów w szkole? To nie jest normalne, że wchodzicie i ją wyciągacie siłą z klasy. - zaśmiałem się.
- Justin, daj im spokój, nie chciało mi się tam siedzieć. Boże, dopiero poniedziałek. - schowała twarz w ręce.
- Nie będzie miała, chyba.
- Jedziemy jutro do Hiszpanii. - powiedziałem. - Alice jedzie z nami, Sarah ma szkołę. Myślałem nad tym żeby wykluczyć ją z gangu. - uśmiechnąłem się. - Żartowałem. Jedzie z nami.
Chłopacy nie do końca załapali o co chodzi. 
- Ale wy puści jesteście. JEDZIEMY JUTRO DO HISZPANII ZABIĆ MAGIC CRIMINALS, SARAH I ALICE JADĄ Z NAMI. 
- No, teraz rozumiemy. - odezwał się Louis.
Spojrzałem w lusterko, Sarah spała.
Jak opuści jeden dzień w szkole chyba się nic nie stanie, nie?
W sumie mogę wam przedstawić Magic Criminals.
Będzie trudno ich załatwić. Są dobrzy, może nawet lepsi od nas, ale to nie ma znaczenia.
Magic - słyną z tego, że robią jakieś sztuczki i dzięki temu robota im wychodzi, raz jak mieliśmy z nim do czynienia, nagle zniknęli, Alex nam zrobił awanturę, a my nie wiedzieliśmy o co chodzi z tymi Magic Criminals.  

Zaniedbaliśmy obowiązki. Mamy przejebane z Killers, Beatlers też. Z Beatlers będzie lżej, ze względu na to, że z nami jest Sarah, a przywódcą Beatlers jest Jerry. I tak zrobią wszystko żeby nas zniszczyć, mam nadzieję, że będzie z nimi łatwiej. Już dawno by nie żyli ale nie mogę ich zabić ze względu na Sarah, tam jest jej brat, to wszystko co ma. To przykre, że jej rodzice zginęli. 

- Bieber kurwa uważaj na drogę! - krzyknął Niall w samochodzie.
Gwałtownie zahamowałem, to nie wystarczyło.

_________________________________________________


KOLEJNY NA PROŚBĘ CZYTELNICZKI :)))

CO DO PYTANIA O ASKU SARAH I JAYA, ROZWAŻĘ ZAŁOŻENIE ASKA JAYOWI :)

A TYM CZASEM. KAŻDY KTO CZYTAŁ TEN ROZDZIAŁ, PISZE W KOMENTARZU JAKA PIOSENKA KOJARZY MU SIĘ Z JUSTINEM ORAZ SWOJĄ ULUBIONĄ PIOSENKĘ (NIE MUSI BYĆ JUSTINA). JA WYBIORĘ OSOBĘ I ZADEDYKUJĘ JEJ ROZDZIAŁ, MOŻNA ANONIMOWO OCZYWIŚCIE :) ALE MOŻECIE SIĘ PODPISAĆ Z KOMENTARZU KSYWKĄ/IMIENIEM CZYMKOLWIEK,  A TYM CZASEM MIŁEGO CZYTANIA NO I KOMENTOWANIA.


Mi z moim rozpoczęciem takiego wejścia w świat Beliebers kojarzy się All around the world :)

A ulubioną Confident i Wait for a minute.

3 komentarze:

  1. Ta piosenka kojarzy mi się z Jay'em i dlatego że tam jest Lil i Nicki a ja ich kocham https://www.youtube.com/watch?v=6l7J1i1OkKs ♥ I czekam na nn rozdział i pamiętaj KOTEK PIJĘ MLEKOO ! hahaha.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże kocham to codziennie wchodze i patrze czy jest nowy rozdzial ;* mozesz dodac jeszcze jeden ?!?!\wiczka

    OdpowiedzUsuń