sobota, 1 lutego 2014

#26 'Go to sleep better, Bieber'

*Perspektywa Sarah*

Weszłam do domu rzucając torbę na ziemię.

- Sarah? - zapytał Niall.
- Nie. Święta krowa.
- Nie odzywaj się tak do mnie. Zayn przecież po ciebie pojechał.
- Co? - kurwa mać. To sobie nagrabiłam.
- Nic. - wzruszył ramionami.
Zayn się nieźle wkurzy, że wyszedł na marne.
- SARAH! - usłyszałam głos Zayna. Zaczyna się.
- Co Zayn?
- Masz szczęście, że jesteś w domu. - chyba jednak mi odpuści. - A teraz wypierdalaj z tego pokoju muszę pogadać z Niallem.
Nie odpowiedziałam tylko wyszłam. Usiadłam w pokoju i zaczęłam ćwiczyć. Tak jak zawsze, jak nie mam co robić. Oh to wy nie wiecie, no tak. Moja pasja to taniec. Hip hop, streetdance, breakdance, nev age, poping, locking i te sprawy. 
Przebrałam się w moje 'dresowe legginsy' i czarną krótką bluzkę po czym zaczęłam odnawiać mój układ który wymyśliłam kiedyś. Kiedyś mam na myśli czas przed porwaniem mnie i udupieniem tutaj.
Może jednak lepiej by było siedzieć u Jaya i się z nim kłócić niż tutaj siedzieć z tymi patałachami. 
- Sarah! - krzyknął Niall z dołu.
Wstałam z ziemi i zeszłam na dół.
- Czemu jesteś ubrana tak jakbyś ćwiczyła?
- Bo to robiłam. Więc, po co mnie zawołałeś?
- Co ćwiczysz?
- Taniec. 
- Jaki?
- Hip hop. Możemy przejść do rzeczy? Po co mnie wołałeś.
- Wyjeżdżamy z Alice na cały tydzień.
- CO?!
- Żartuję, ona jedzie z Harrym. A tym czasem zawołałem cię żebyś nie siedziała sama do góry, ale skoro jesteś zajęta...
- Właściwie to nie jestem. 
- To co jemy? - zapytał a ja zaczęłam się śmiać.
- Ty byś tylko jadł.
- Jakiś problem? - uniósł brwi.
- CZŁOWIEK IMPREZA POWRACA! KŁANIAJCIE SIĘ I CHUJ WAM W DUPY HEHEHEHEHEHE. - krzyknął Jay wchodząc do domu.
- Już cię wypuścili?
- Nie, powiedziałem im, że mają się kłaniać i że idę sobie do domu, w moich sweet kapciuszkach. - pokazał na swoje obuwie. 
- Piłeś. - warknęłam.
- Może pani profesor.
- Wracaj do tego pieprzonego szpitala Jay! - krzyknął Niall.
- Chyba cię jebnęło Horan. Nie będę się pieprzył z tymi ludźmi.
- Tak, lepiej tutaj stać i pieprzyć się z nami?
- Nie chcę tego, więc idę spać. Aye.
- Idź lepiej spać Bieber, idź. - warknął Niall a Jay poszedł do góry.
- Ej Horan, wiesz, że mamy Polskie programy?! - krzyknął z góry.
- Jakie programy? - zapytałam Nialla.
- Polskie.
- Aha.
- JAY!
- Słucham?
- JAKI PROGRAM LECI?
- TRUDNE SPRAWY! Jest o jakich gejach. Jakby jakiś facet do mnie powiedział, że mnie kocha, to bym mu tak przywalił, że byłyby jego ostatnie słowa.
- Co ty tworzysz Bieber?! - krzyknął Louis z dziwną miną.
- A ty co tu robisz? - zapytałam.
- Mieszkam?
- ANITKA WYBACZ MI! KOCHAM CIĘ! ZAMIESZKAMY RAZEM, JA, TY, KAŚKA I MIETEK. - krzyknął w języku którego nie znałam.
- A on znów pierdoli po Polsku. - przewrócił oczami Louis.
- On rozumie język Polski?
- Tak, jego dziadkowie mieszkali w Polsce.
- Światowy Bieber. Kto by pomyślał. 
- SARUNIA! 
- Nie mów tak na mnie Bieber! Czego chcesz?!
- Chodź do mnie! Pooglądamy coś!
- Dobra idę do niego. 
- On jest nawalony. - powiedział Louis.
- Dam radę, a wy jedźcie go wypisać ze szpitala. - machnęłam na nich ręką i poszłam do Jaya.
- O przyszłaś.
- No.
- Co u ciebie?
- Jay jesteś pewny, że jesteś na tyle zdrowy, żeby teraz tutaj stać a nie leżeć w szpitalu? 
- Tak sądzę. Nie mogę siedzieć w szpitalu gdy Killers pojawili się na terenie Wielkiej Brytanii.
- Co? kil co?
- Killers. Gang taki.
- Aha. No i co z tym gangiem.
- Nie wiem czy zauważyłaś kochanie, ale na naszym terenie nie ma prawa pojawić się żaden gang.
- A gang mojego brata?
- To co innego.
- Co to znaczy co innego?
- Oni są inni.
- Nie rozumiem.
- Nie musisz.
- Ale chcę.
- Gang twojego brata, Beatlers, to coś innego.
- Ale dlaczego.
- To jest jeden z gangów z którym walczymy o to pieprzone miasto. Kiedyś dostaniesz rozkaz zabić twojego brata i będziesz musiała się z tym pogodzić. Rozumiesz?
- Twierdzisz, że byłabym w stanie zabić jedyną osobę jaką mam w życiu?
- Nie wiem czy zauważyłaś ale teraz nie masz go. Uciekłaś od niego, więc nie sądzę żeby to był problem. Masz nas.
- Jednak on jest jedyną osobą która została z mojej pieprzonej rodziny Jay! - krzyknęłam. - Nigdy w życiu bym go nie zabiła!
- Nie unoś się.
- Cokolwiek. - powiedziałam i wyszłam.


__________________________________________________

Killers. Cóż, pojawia się kolejny gang :)!
Przepraszam, że długo nie było rozdziału. Nie miałam czasu, przepraszam.
Więc, mam nadzieję, że rozdział się podoba.
Dziękuję za każdy miły komentarz no i za wszystko. Zapraszam do obserwowania naszego bloga.
#BigLove PIS JOŁ!

1 komentarz:

  1. Ej ej ej co on taki krótki co ? Piszcie troche dłuższe :))

    OdpowiedzUsuń