Serio, Sarah w tym momencie wyglądała jak zwłoki. Kobieta tak szybko odeszła, że po sekundzie jej nie było na ulicy. Zacząłem się śmiać z jej głupoty. Ja? Disco polo? NIE ROZŚMIESZAJCIE MNIE PROSZĘ. Zaniosłem Sarah do mojego pokoju i spojrzałem do pokoju Nialla, gdzie siedziała Alice.
- Co tu robisz? - zapytała.
- Nie wiem czy wiesz, ale to moje mieszkanie.
- Oj tam? Myślałam, że siedzisz w szpitalu.
- Przywiozłem Sarah. Idę chyba spać. Tobie też radzę. - uśmiechnąłem się do niej i wróciłem do pokoju gdzie spała Sarah. Położyłem się koło niej i zasnąłem.
***
Rano jak się obudziłem, nie było Sarah w łóżku.
Zszedłem na dół, Sarah robiła śniadanie, Alice z nią a chłopacy siedzieli w salonie.
- Siema. - skinąłem do nich. - Hej ślicznotki. - powiedziałem do dziewczyn stojących w kuchni. Sarah bawiła się koperkiem.
- To koperek. - zaśmiałem się.
- Marihuanę też macie?
- Jeszcze nie. Ale coś innego się znajdzie. - zaśmiałem się.
- Śmieszne. - powiedziała z poirytowaniem Alice. - Jadę do Jaya. - powiedziała i wyszła.
*Perspektywa Sarah*
Wyszliśmy z Harrym, Louisem i Niallem chwilę po Alice.
Wsiedliśmy do busa, to co, że mają samochody, to co. Musimy jechać tym gównem bo Jay ma kluczyki od wszystkich samochodów. Czemu? Nie wiem.
- Lou?
- Czego znów ode mnie chcesz kobieto?
- Czy musimy jechać tym czymś? Nie możemy iść na pieszo?
Prosiłam. W tym busie śmierdziało starymi ludźmi.
- Chcesz to wysiądź i idź na pieszo. - powiedział Harry.
- Irytujesz mnie Styles. - odgryzł za mnie Louis.
- Dziękuję? - powiedziałam i wysiadłam z tego czegoś.
- Czekaj. - za mną wysiedli Harry i Lou. Parę osób obejrzało się za nami. Koło mnie jakiś koleś do kolegi powiedział 'widzę trójkącik, albo laska ma powodzenie.' myślałam, że zabiję gościa.
- Daruj sobie. - warknęłam w stronę gościa. Chłopacy mnie dogonili i poszliśmy w stronę szpitala.
- Ej a tak a pro po to Alice ma okres?
- A czemu się pytasz? - zaczęłam się śmiać.
- Bo na mnie naskoczyła tak po tej marihuanie.
- Możliwe. - powiedział Harry.
- Możemy nie obgadywać mojej przyjaciółki?
- Cokolwiek.
***
Po 30 minutach, w końcu znaleźliśmy się w szpitalu.
Alice rozmawiała z jakimś chłopakiem, który też jak widać na kogoś czekał.
- Stój. - warknął Harry. Stanęłam na jego żądanie.
- Co się stało? - zapytałam.
- Louis weź Sarah. - powiedział i podszedł do chłopaka który stał z Alice. Kojarzę go skądś ale nie mam pojęcia skąd.
Pchnął go w stronę wyjścia
- Możesz mi powiedzieć czemu twoja przyjaciółka pakuje się w kłopoty? - warknął Louis.
__________________________________________________
Hm, czyżby Alice pakowała się w kłopoty?
Możeee. buahaha. Dobra ogar xd Więc, komentujcie kicie <3 btw. czemu nie obserwujecie naszego bloga? :(((((((((((((
Macie jakieś podejrzenia co do tego chłopaka? Kim on może być? hehehehehe
czytasz - komentujesz skarbie xoxo
Piekne :*
OdpowiedzUsuńzajebiste czekam na nastepny
OdpowiedzUsuńDłuższy mógł by byc. Ale jest oki :)
OdpowiedzUsuńSuper czekam na nn :))
OdpowiedzUsuńPowiem ze swietne !!!!! Jestem strasznie ciekawa co sie stanie z Alice :))
OdpowiedzUsuń