*Perspektywa Alice*
Jay zaczął się z nas śmiać. Szybko wstałam okrywając się kocem.
- No Jay... To nie... To nie tak. - zaczęłam się szybko tłumaczyć. To nie tak jak myślicie! On... To była chwila... Presja. No kurwa.
- Nie tłumacz mi się. - powiedział Jay i poszedł na górę.
- To przez Ciebie! - krzyknęłam na Nialla.
- Co przeze mnie? - zapytał. - Sama chciałaś!
- Ta. - powiedziałam i poszłam się szybko ubrać. Oby się nikt nie dowiedział. To naprawdę nie tak jak myślicie.
Ale muszę przyznać, że mi się podobało. Alice o czym ty myślisz... Dobra trzeba się ogarnąć. Pobiegłam do łazienki, po drodze chwytając czarne krótkie spodenki z wysokim stanem i krótką bluzkę z napisem 'Stay Strong'. Dostałam tą koszulkę na urodziny od brata Sarah. Zawsze był dla mnie miły.
__________________________________________________
*Niall*
Wszedłem do pokoju, prawie zapomniałem, że nadal mam go z Alice. Akurat się przebierała, więc stanąłem obok drzwi. Nie usłyszała mnie. Stałem sobie gdy ona przebierała akurat stanik. Powstrzymywałem się od śmiechu, bo by mnie zauważyła. Ubrała na siebie bluzkę, i zaczęła coś robić w telefonie nie odwracając się w moją stronę. Podszedłem do niej i chwyciłem ją w biodrach na co otrzymałem jęk z jej ust.
- Myślę, że jak się przebierasz, powinnaś zamykać drzwi. - szepnąłem do jej ucha.
- Nie mów, że widziałeś jak się przebieram.
- Od samego początku.
- NIALL! - krzyknęła i się zaśmiała. Pocałowałem ją w szyję. Zacząłem jechać coraz niżej aż dotarłem do jej dekoltu. - Jesteś okropny. - Mruknęła uśmiechając się. Pocałowałem ją w usta, pogłębiła pocałunek. Nie wiem jak, ale wyszliśmy z pokoju całując się, szliśmy na dół, co chwilę przytrzymując się jakiejś ściany. Najtrudniej było zejść po schodach. Byliśmy chyba w salonie, popchnąłem ją lekko na kanapę. Była pode mną, więc miałem przewagę. Ściągnęła moją koszulkę, potem ja jej. Otworzyła lekko usta widząc mój umięśniony tors, nie dziwie się, cicho się zaśmiałem i znów ją pocałowałem. Jechałem językiem wzdłuż jej ciała, pocałowałem jej brzuch. Ona chwyciła moją głowę i pocałowała mnie w usta.
- Nie Niall. - powiedziała.
- Dlaczego?
- Bo nie, po prostu...
__________________________________________________
*Perspektywa Sarah*
Siedziałam z Jayem jedząc żelki i oglądając jakieś filmy w jego pokoju.
- Będziesz gruby. - powiedziałam zaczepnie Jay'owi gdy pchał kolejnego żelka do buzi.
- Najwyżej. - wzruszył ramionami. - Ty też jesz. A dupa rośnie.
- Pójdzie w cycki. - Tym razem ja wzruszyłam ramionami.
- Tak ogólnie, to co my za film oglądamy? - zapytał
- Nie wiem, chyba '12 mężczyzn z kalendarza'.
- Nie wierzę, że zgodziłem się oglądać jakąś gównianą komedię, chociaż połowy nie wiem, wolę oglądać żelki, są takie ciekawe. - stwierdził i zaczął się śmiać.
- Żelki są złe. Mówię, że będziesz gruby. - pierwszy raz rozmawiam z nim tak normalnie, bez kłótni i docinek.
- Sarah? - zapytał po chili ciszy.
- Hm?
- Nie, już nic.
- Jak nie zapytasz, nigdy nie otrzymasz odpowiedzi. - spojrzałam na niego.
- Czy ty i Jerry, no wiesz twój brat, mieliście dobre kontakty?
- Ale czemu się pytasz? - zapytałam zdezorientowana. Do pokoju wleciała Alice i zaczęła mówić tak szybko coś do Jaya, że nie rozumiałam.
- Ej, ej. Wolniej. - chwyciłam ją za ramiona. - O co chodzi?
- Ja do Jaya.
- No mów. - powiedział z uśmiechem.
- Jay to nie tak jak myślisz, nic nie widziałeś, nic nie zaszło, rozumiesz? - powiedziała z pośpiechem. O co chodzi?
- Tak, tak. - powiedział i wygnał ją z pokoju. - No to możesz już chyba mi odpowiedzieć na pytanie.
- Ale nie rozumiem sensu, po co Ci to?
- Tak się pytam. Dobra, nie chcesz, to nie odpowiadaj. - rzucił we mnie żelkiem, na co szybko odpowiedziałam tym samym.
- O co chodziło Alice? - zapytałam.
- O nic, naprawdę. Nie chcesz wiedzieć.
- Chyba jednak chcę. - zmroził mnie wzrokiem. Zapomniałam, że nienawidzi jak mu się sprzeciwia. Odwróciłam się do telewizora jak zauważyłam, że jego oczy pociemniały a szczęka się bardziej zarysowuje. Czemu on się denerwuje, jednym, głupim, sprzeciwem? Koleś lecz się...
- Co robimy? - zapytał po chwili. Jak można tak szybko zmieniać humor? To chyba niemożliwe.
- Yh.. No.. - nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam znów go denerwować, a jak wiadomo, każde moje słowo by go zdenerwowało.
- Możesz się odezwać. - przewrócił oczami czytając mi w myślach.
- M-możemy jechać gdzieś. - uśmiechnęłam się.
- Gdzie? - zapytał unosząc brwi.
- Nie wiem. Ja tylko zaproponowałam, dalsze myślenie powierzam Tobie. - powiedziałam na jednym wdechu.
- Nie musisz mówić tak szybko. - zaśmiał się gorzko.
- Bardzo śmieszne. Dobra, to jedziemy może do jakiegoś klubu? O! Albo na zakupy! - powiedziałam szczęśliwa.
- Ok, możemy jechać na zakupy.
- Co? - zapytałam z niedowierzaniem. - Jesteś pierwszym chłopakiem, którego kiedykolwiek znałam, który chce jechać ze mną na zakupy.
- I tak się nudzę. - wzruszył ramionami i wstał. - To idziemy?
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
Nie wierzę. Jay Bieber jedzie ze mną na zakupy do centrum handlowego. Nie, to jest jakiś sen.
Wsiedliśmy do samochodu, w radiu akurat leciała piosenka Eminema 'Not Afraid'. Eminem jest jednym z moich ulubionych raperów.
Justin zaczął rapować do muzyki. Zaśmiałam się cicho. Miał niesamowity głos. Mógłby być raperem. Na pewno byłby moim ulubionym.
- Jay?
- Hm?
- Jakie masz drugie imię? - zapytałam z ciekawością.
- A po co Ci to? - powiedział nie spuszczając drogi z oczu.
- Tak się pytam.
- Drew. - powiedział cicho.
- Ok. - uśmiechnęłam się.
- Jesteśmy. - powiedział i wyszedł z samochodu. Też chciałam wyjść, ale okazało się, że drzwi z mojej strony są zamknięte. Ugh.
Po chwili Jay raczył mi otworzyć drzwi i pomógł mi wysiąść z jego samochodu.
Ruszyliśmy w ciszy do centrum. Było tutaj pełno ludzi. Jay co chwilę się uśmiechał i przestawał, jakby powstrzymywał się od śmiechu.
- Jay? Dobrze się czujesz? Brałeś coś? Jay Drew Bieber, nie ignoruj mnie! Odpowiedz! - zaczęłam się z niego śmiać. Mi się nie podaje drugich imion, haha.
- Wiedziałem! Wiedziałem, że będziesz mnie tak nazywać teraz. Ja? Ja nic nie brałem! - uniósł ręce w obronie.
- To czemu się śmieje
- Tak sobie.
- Mam coś na twarzy?
- Nie. Dobra chodź. Co chcesz w ogóle kupić?
- Muszę sobie kupić sukienkę, a ty musisz mieć nowe spodnie.
- Czemu?
- Bo cały czas chodzisz w takich z opuszczonym krokiem, a ja chcę Ciebie zobaczyć w takich normalnych jeansach.
- Nie noszę takich spodni, przykro mi.
- Czemu?
- No wiesz, są obcisłe, no a ja w spodniach mam, no wiesz. No i on, znaczy, no i mu jest tam ciasno. A ja nie lubię, jak Jerry'emu jest ciasno.
- Co? Jakiemu Jerry'emu?
- No bo wiesz, mój kolega, znaczy, no wiesz o co chodzi, nazywa się Jerry. - jak to powiedział, wybuchłam śmiechem zważając na to, że mój brat ma na imię Jerry.
- Twój tyłek też ma imię?
- Oczywiście.
- Jakie?
- Walter. - znów zaczęłam się śmiać.
- Ty jesteś głupi!
- Ja wiem. - po chwili poczułam mocne pociągnięcie.
- Ała! - pisnęłam.
- Zamknij się. - powiedział Jay, stając za ścianą i wyciągając broń.
- Jay co się dzieje?
- Mówię zamknij ryj! - krzyknął i wyszedł zza ściany. - Masz tu zostać i się do cholery nie ruszać. - warknął i odszedł.
__________________________________________________
HEJ!
Więc, wiem, że długo nie było rozdziału. Ale takie tam zamieszanie w życiu. Mniejsza. Więc, mam nadzieję, że rozdział się podoba. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i za promowanie naszego bloga.
Niech moc będzie z wami!
#BigLove PIS JOŁ!
czytasz - komentujesz
Jay zaczął się z nas śmiać. Szybko wstałam okrywając się kocem.
- No Jay... To nie... To nie tak. - zaczęłam się szybko tłumaczyć. To nie tak jak myślicie! On... To była chwila... Presja. No kurwa.
- Nie tłumacz mi się. - powiedział Jay i poszedł na górę.
- To przez Ciebie! - krzyknęłam na Nialla.
- Co przeze mnie? - zapytał. - Sama chciałaś!
- Ta. - powiedziałam i poszłam się szybko ubrać. Oby się nikt nie dowiedział. To naprawdę nie tak jak myślicie.
Ale muszę przyznać, że mi się podobało. Alice o czym ty myślisz... Dobra trzeba się ogarnąć. Pobiegłam do łazienki, po drodze chwytając czarne krótkie spodenki z wysokim stanem i krótką bluzkę z napisem 'Stay Strong'. Dostałam tą koszulkę na urodziny od brata Sarah. Zawsze był dla mnie miły.
__________________________________________________
*Niall*
Wszedłem do pokoju, prawie zapomniałem, że nadal mam go z Alice. Akurat się przebierała, więc stanąłem obok drzwi. Nie usłyszała mnie. Stałem sobie gdy ona przebierała akurat stanik. Powstrzymywałem się od śmiechu, bo by mnie zauważyła. Ubrała na siebie bluzkę, i zaczęła coś robić w telefonie nie odwracając się w moją stronę. Podszedłem do niej i chwyciłem ją w biodrach na co otrzymałem jęk z jej ust.
- Myślę, że jak się przebierasz, powinnaś zamykać drzwi. - szepnąłem do jej ucha.
- Nie mów, że widziałeś jak się przebieram.
- Od samego początku.
- NIALL! - krzyknęła i się zaśmiała. Pocałowałem ją w szyję. Zacząłem jechać coraz niżej aż dotarłem do jej dekoltu. - Jesteś okropny. - Mruknęła uśmiechając się. Pocałowałem ją w usta, pogłębiła pocałunek. Nie wiem jak, ale wyszliśmy z pokoju całując się, szliśmy na dół, co chwilę przytrzymując się jakiejś ściany. Najtrudniej było zejść po schodach. Byliśmy chyba w salonie, popchnąłem ją lekko na kanapę. Była pode mną, więc miałem przewagę. Ściągnęła moją koszulkę, potem ja jej. Otworzyła lekko usta widząc mój umięśniony tors, nie dziwie się, cicho się zaśmiałem i znów ją pocałowałem. Jechałem językiem wzdłuż jej ciała, pocałowałem jej brzuch. Ona chwyciła moją głowę i pocałowała mnie w usta.
- Nie Niall. - powiedziała.
- Dlaczego?
- Bo nie, po prostu...
__________________________________________________
*Perspektywa Sarah*
Siedziałam z Jayem jedząc żelki i oglądając jakieś filmy w jego pokoju.
- Będziesz gruby. - powiedziałam zaczepnie Jay'owi gdy pchał kolejnego żelka do buzi.
- Najwyżej. - wzruszył ramionami. - Ty też jesz. A dupa rośnie.
- Pójdzie w cycki. - Tym razem ja wzruszyłam ramionami.
- Tak ogólnie, to co my za film oglądamy? - zapytał
- Nie wiem, chyba '12 mężczyzn z kalendarza'.
- Nie wierzę, że zgodziłem się oglądać jakąś gównianą komedię, chociaż połowy nie wiem, wolę oglądać żelki, są takie ciekawe. - stwierdził i zaczął się śmiać.
- Żelki są złe. Mówię, że będziesz gruby. - pierwszy raz rozmawiam z nim tak normalnie, bez kłótni i docinek.
- Sarah? - zapytał po chili ciszy.
- Hm?
- Nie, już nic.
- Jak nie zapytasz, nigdy nie otrzymasz odpowiedzi. - spojrzałam na niego.
- Czy ty i Jerry, no wiesz twój brat, mieliście dobre kontakty?
- Ale czemu się pytasz? - zapytałam zdezorientowana. Do pokoju wleciała Alice i zaczęła mówić tak szybko coś do Jaya, że nie rozumiałam.
- Ej, ej. Wolniej. - chwyciłam ją za ramiona. - O co chodzi?
- Ja do Jaya.
- No mów. - powiedział z uśmiechem.
- Jay to nie tak jak myślisz, nic nie widziałeś, nic nie zaszło, rozumiesz? - powiedziała z pośpiechem. O co chodzi?
- Tak, tak. - powiedział i wygnał ją z pokoju. - No to możesz już chyba mi odpowiedzieć na pytanie.
- Ale nie rozumiem sensu, po co Ci to?
- Tak się pytam. Dobra, nie chcesz, to nie odpowiadaj. - rzucił we mnie żelkiem, na co szybko odpowiedziałam tym samym.
- O co chodziło Alice? - zapytałam.
- O nic, naprawdę. Nie chcesz wiedzieć.
- Chyba jednak chcę. - zmroził mnie wzrokiem. Zapomniałam, że nienawidzi jak mu się sprzeciwia. Odwróciłam się do telewizora jak zauważyłam, że jego oczy pociemniały a szczęka się bardziej zarysowuje. Czemu on się denerwuje, jednym, głupim, sprzeciwem? Koleś lecz się...
- Co robimy? - zapytał po chwili. Jak można tak szybko zmieniać humor? To chyba niemożliwe.
- Yh.. No.. - nie wiedziałam co powiedzieć, nie chciałam znów go denerwować, a jak wiadomo, każde moje słowo by go zdenerwowało.
- Możesz się odezwać. - przewrócił oczami czytając mi w myślach.
- M-możemy jechać gdzieś. - uśmiechnęłam się.
- Gdzie? - zapytał unosząc brwi.
- Nie wiem. Ja tylko zaproponowałam, dalsze myślenie powierzam Tobie. - powiedziałam na jednym wdechu.
- Nie musisz mówić tak szybko. - zaśmiał się gorzko.
- Bardzo śmieszne. Dobra, to jedziemy może do jakiegoś klubu? O! Albo na zakupy! - powiedziałam szczęśliwa.
- Ok, możemy jechać na zakupy.
- Co? - zapytałam z niedowierzaniem. - Jesteś pierwszym chłopakiem, którego kiedykolwiek znałam, który chce jechać ze mną na zakupy.
- I tak się nudzę. - wzruszył ramionami i wstał. - To idziemy?
- Jasne. - uśmiechnęłam się.
Nie wierzę. Jay Bieber jedzie ze mną na zakupy do centrum handlowego. Nie, to jest jakiś sen.
Wsiedliśmy do samochodu, w radiu akurat leciała piosenka Eminema 'Not Afraid'. Eminem jest jednym z moich ulubionych raperów.
Justin zaczął rapować do muzyki. Zaśmiałam się cicho. Miał niesamowity głos. Mógłby być raperem. Na pewno byłby moim ulubionym.
- Jay?
- Hm?
- Jakie masz drugie imię? - zapytałam z ciekawością.
- A po co Ci to? - powiedział nie spuszczając drogi z oczu.
- Tak się pytam.
- Drew. - powiedział cicho.
- Ok. - uśmiechnęłam się.
- Jesteśmy. - powiedział i wyszedł z samochodu. Też chciałam wyjść, ale okazało się, że drzwi z mojej strony są zamknięte. Ugh.
Po chwili Jay raczył mi otworzyć drzwi i pomógł mi wysiąść z jego samochodu.
Ruszyliśmy w ciszy do centrum. Było tutaj pełno ludzi. Jay co chwilę się uśmiechał i przestawał, jakby powstrzymywał się od śmiechu.
- Jay? Dobrze się czujesz? Brałeś coś? Jay Drew Bieber, nie ignoruj mnie! Odpowiedz! - zaczęłam się z niego śmiać. Mi się nie podaje drugich imion, haha.
- Wiedziałem! Wiedziałem, że będziesz mnie tak nazywać teraz. Ja? Ja nic nie brałem! - uniósł ręce w obronie.
- To czemu się śmieje
- Tak sobie.
- Mam coś na twarzy?
- Nie. Dobra chodź. Co chcesz w ogóle kupić?
- Muszę sobie kupić sukienkę, a ty musisz mieć nowe spodnie.
- Czemu?
- Bo cały czas chodzisz w takich z opuszczonym krokiem, a ja chcę Ciebie zobaczyć w takich normalnych jeansach.
- Nie noszę takich spodni, przykro mi.
- Czemu?
- No wiesz, są obcisłe, no a ja w spodniach mam, no wiesz. No i on, znaczy, no i mu jest tam ciasno. A ja nie lubię, jak Jerry'emu jest ciasno.
- Co? Jakiemu Jerry'emu?
- No bo wiesz, mój kolega, znaczy, no wiesz o co chodzi, nazywa się Jerry. - jak to powiedział, wybuchłam śmiechem zważając na to, że mój brat ma na imię Jerry.
- Twój tyłek też ma imię?
- Oczywiście.
- Jakie?
- Walter. - znów zaczęłam się śmiać.
- Ty jesteś głupi!
- Ja wiem. - po chwili poczułam mocne pociągnięcie.
- Ała! - pisnęłam.
- Zamknij się. - powiedział Jay, stając za ścianą i wyciągając broń.
- Jay co się dzieje?
- Mówię zamknij ryj! - krzyknął i wyszedł zza ściany. - Masz tu zostać i się do cholery nie ruszać. - warknął i odszedł.
__________________________________________________
HEJ!
Więc, wiem, że długo nie było rozdziału. Ale takie tam zamieszanie w życiu. Mniejsza. Więc, mam nadzieję, że rozdział się podoba. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i za promowanie naszego bloga.
Niech moc będzie z wami!
#BigLove PIS JOŁ!
czytasz - komentujesz
Pierwsza ! Rozdział boski ( jak zawsze ) czekam na nn :*
OdpowiedzUsuńGenialny rozdzial xzekam na następny
OdpowiedzUsuń:**** boski ! Czekam na następny
OdpowiedzUsuńNastepny proszę :) + pozdrawiam
OdpowiedzUsuńEkstra jak zawsze
OdpowiedzUsuńMarta
Super co moge więcej napisać
OdpowiedzUsuńDaj następny rozdzial żółwiu Proszę a no i oczywiście super 19 :)
OdpowiedzUsuń