- Czego chcesz? - Warknął do telefonu czyżby był zdenerwowany?
- Pamiętasz te czasy, gdy Sarah nazywała Cię Justin?
- To było dzisiaj idioto.
- Chcesz się na niej odegrać?
- Jak?
- Słuchaj, wbijcie do domu, wszystko wam powiem. Ale przyjedźcie teraz.
- Co robisz? Louis chodź tu! Nie zostawiaj nas samych! - Krzyknęła Sarah.
Zaśmiałem się i wróciłem do nich.
- Muszę wyjść laski, przykro mi, zostawię wam zapalone światło. - Sarah wytknęła na mnie język a ja wyszedłem. Pod domem właśnie pojawili się chłopacy.
- Więc? - Zapytał Jay.
- Słuchajcie...
*Perspektywa Sarah*
To już na szczęście prawie koniec filmu. Jak ja mogłam wybrać takie coś. NIGDY więcej.
- Sarah! - Krzyknęła na mnie Alice.
- Co?
- Czemu wyłączyłaś TV?
- Nie wyłączyłam? - Powiedziałam i wstałam, żeby ponownie włączyć plazmę gdy nagle zgasły światła.
- Sarah do cholery to nie jest śmieszne! - Zaczęła się na mnie drzeć Ali.
- Ale ja nic nie robię!
Poszłam w stronę korków, ale nic nie było wyłączone. Nagle w kuchni zaczęła grzać się woda. Przyznaję jestem cholernie przerażona.
- Sarah? Sarah gdzie jesteś? AAAAAAA! - Po chwili głos Alice ucichł. Ktoś jest w naszym domu? Gdzie w tym momencie są chłopacy? Co ja mam teraz zrobić?
Poszłam do góry do swojego i Louisa pokoju i tam się zamknęłam. Usiadłam na łóżko i wybrałam numer telefonu Jaya. Nie odbierał. No kurwa!
Wyszłam z pokoju, cicho idąc do kuchni gdzie słyszałam hałas rozbijających się talerzy.
Weszłam do kuchni, na ziemi było trochę szkła.
- Alice? Alice?! Alice! - Zaczęłam krzyczeć. Zero odpowiedzi.
Podeszłam do szafki która była otwarta i wzięłam z niej broń. Znów poszłam na górę, a na dole znów był jakiś hałas. Tym razem to nie były talerze, to brzmiało jak by ktoś coś kroił. Nie cofałam się do kuchni. Weszłam do pokoju Jaya, Alice leżała zakrwawiona na łóżku.
- ALICE! - Krzyknęłam a z dużej garderoby Jaya było coś słychać. Wystraszyłam się więc wyszłam z jego pokoju. Mogłam wziąć telefon. Wróciłam do pokoju po iPhona i ponownie zadzwoniłam do Jaya, potem Louisa a następnie Liama, bo nie miałam numerów reszty. Czemu nikt nie odbiera? Zeszłam na dół do salonu. Zza futryny wyłaniało się jakieś światło, wyglądało jak od latarki. Podeszłam tam a zza drzwi wyskoczył Bieber z bronią. Następnie wyszli chłopacy z kryjówek i Alice wycierająca się ręcznikiem.
Spojrzałam na nich jak na idiotów a oni zaczęli się śmiać.
- Szkoda, że nie widziałaś swojej twarzy. - Powiedział Harry pomiędzy śmiechem. Reszta leżała ze śmiechu na ziemi.
- POPIERDOLIŁO WAS?! - Krzyknęłam i wyszłam z domu.
*Perspektywa Alice*
Gdy uspokoiliśmy się, poszłam z Niallem do kuchni po coś do picia.
- Niall... Nie przesadziliśmy trochę? Ten horror był naprawdę straszny.
- Przestanie się fochać, to wróci. - wzruszył ramionami biorąc łyka pepsi.
- Dobra, chodź do nich. - popchnęłam go w kierunku wejścia i dołączyliśmy do reszty.
- Gdzie ona poszła? - zapytał Jay.
- Nie wiem, za dużo miejsc w Londynie nie znamy, ale mogła iść do jakiegoś klubu, coś, taka sytuacja.
- Dobra, chodźcie spać. - mruknął Niall.
- A co ci się tak spać nagle zachciało? - podniosłam brwi i spojrzałam się na blondyna.
- Wiesz co, Lou? Współczuję ci, cała noc bez seksu. A Sarah taka dobra w łóżku... - zanucił Harry.
- Ta, bo ty wiesz najlepiej. - mruknął Tomlinson i poszedł na górę.
- Na co się gapicie? Dalej, spać. - pogonił nas Harry wypychając każdego z salonu.
- Ej, a ty? - zapytał Zayn.
- Co, a ja?
- No, nie idziesz spać?
- Ja muszę jeszcze coś na Internecie sprawdzić...
- Mmm, redtube, brazzers, pornhub, sexrura, mmm...
- Spierdalaj Malik, bo naślę na ciebie antyterrorystów.
- Boję się! Liam uratuj mnie! - krzyknął Zaynee chowając się za plecami Li.
- Spać kurwa! - dobiegł nas krzyk Louisa z góry.
- Dobra, serio spać chłopaki. - mruknęłam idąc do swojego pokoju. Znaczy mojego i Nialla pokoju.
*Perspektywa Louisa*
Próbowałem zasnąć, ale nie mogłem zrobić tego z 2 powodów, pierwszy - krzyki dochodzące z salonu, drugi - nie wiem gdzie jest teraz Sarah.
Nie wytrzymałem i zszedłem na dół się napić. Harry siedział i czytał tweety na twitterze.
- Zachowujesz się jak nastolatek. - przewróciłem oczami.
- Chyba dlatego, że nim jestem. - Powiedział i zaczął coś pisać.
- Co piszesz?
- Nie powinieneś spać?
- Nie mogę, więc? Co piszesz?
- Tweety. - Podszedłem do niego. I tak mi minęła cała noc. Siedzieliśmy z Harrym do 8 nad ranem.
- Internet życiem. - Mruknąłem z sarkazmem.
- Ta. Powinieneś iść spać, nie wyglądasz dobrze. - Powiedział Harry. Nie widać po nim, że siedział całą noc przed monitorem.
- Dzięki.
- No nie o to mi chodziło. Masz wory pod oczami i wyglądasz jak byś był naćpany.
- Może jestem?
- Nie wiem.
- Nie chce mi się spać.
- Louis, zachowujesz się jak przedszkolak.
- Przynajmniej nie jak gimbus.
- Ta.
Z góry zeszła Alice.
- Sarah wróciła?
- Nie. - No właśnie, zapomniałem o niej. Co ten internet robi z ludźmi.
- Idę się napić. - Powiedział Harry.
- Dzięki za info, nie wytrzymałabym bez tej informacji. - Powiedziała Alice.
Harry wyszedł wytykając jej język. Ah te dzieci.
_________________________________________________
HAHA CHŁOPACY TACY ŹLI :D
Co tam moi czytelnicy? Podoba się rozdział?
Mmm, wiecie, że was kocham co nie?
Nie?
KOCHAM WAS! <3
The best readers forever!
#Big Love! PIS JOŁ
- Pamiętasz te czasy, gdy Sarah nazywała Cię Justin?
- To było dzisiaj idioto.
- Chcesz się na niej odegrać?
- Jak?
- Słuchaj, wbijcie do domu, wszystko wam powiem. Ale przyjedźcie teraz.
- Co robisz? Louis chodź tu! Nie zostawiaj nas samych! - Krzyknęła Sarah.
Zaśmiałem się i wróciłem do nich.
- Muszę wyjść laski, przykro mi, zostawię wam zapalone światło. - Sarah wytknęła na mnie język a ja wyszedłem. Pod domem właśnie pojawili się chłopacy.
- Więc? - Zapytał Jay.
- Słuchajcie...
*Perspektywa Sarah*
To już na szczęście prawie koniec filmu. Jak ja mogłam wybrać takie coś. NIGDY więcej.
- Sarah! - Krzyknęła na mnie Alice.
- Co?
- Czemu wyłączyłaś TV?
- Nie wyłączyłam? - Powiedziałam i wstałam, żeby ponownie włączyć plazmę gdy nagle zgasły światła.
- Sarah do cholery to nie jest śmieszne! - Zaczęła się na mnie drzeć Ali.
- Ale ja nic nie robię!
Poszłam w stronę korków, ale nic nie było wyłączone. Nagle w kuchni zaczęła grzać się woda. Przyznaję jestem cholernie przerażona.
- Sarah? Sarah gdzie jesteś? AAAAAAA! - Po chwili głos Alice ucichł. Ktoś jest w naszym domu? Gdzie w tym momencie są chłopacy? Co ja mam teraz zrobić?
Poszłam do góry do swojego i Louisa pokoju i tam się zamknęłam. Usiadłam na łóżko i wybrałam numer telefonu Jaya. Nie odbierał. No kurwa!
Wyszłam z pokoju, cicho idąc do kuchni gdzie słyszałam hałas rozbijających się talerzy.
Weszłam do kuchni, na ziemi było trochę szkła.
- Alice? Alice?! Alice! - Zaczęłam krzyczeć. Zero odpowiedzi.
Podeszłam do szafki która była otwarta i wzięłam z niej broń. Znów poszłam na górę, a na dole znów był jakiś hałas. Tym razem to nie były talerze, to brzmiało jak by ktoś coś kroił. Nie cofałam się do kuchni. Weszłam do pokoju Jaya, Alice leżała zakrwawiona na łóżku.
- ALICE! - Krzyknęłam a z dużej garderoby Jaya było coś słychać. Wystraszyłam się więc wyszłam z jego pokoju. Mogłam wziąć telefon. Wróciłam do pokoju po iPhona i ponownie zadzwoniłam do Jaya, potem Louisa a następnie Liama, bo nie miałam numerów reszty. Czemu nikt nie odbiera? Zeszłam na dół do salonu. Zza futryny wyłaniało się jakieś światło, wyglądało jak od latarki. Podeszłam tam a zza drzwi wyskoczył Bieber z bronią. Następnie wyszli chłopacy z kryjówek i Alice wycierająca się ręcznikiem.
Spojrzałam na nich jak na idiotów a oni zaczęli się śmiać.
- Szkoda, że nie widziałaś swojej twarzy. - Powiedział Harry pomiędzy śmiechem. Reszta leżała ze śmiechu na ziemi.
- POPIERDOLIŁO WAS?! - Krzyknęłam i wyszłam z domu.
*Perspektywa Alice*
Gdy uspokoiliśmy się, poszłam z Niallem do kuchni po coś do picia.
- Niall... Nie przesadziliśmy trochę? Ten horror był naprawdę straszny.
- Przestanie się fochać, to wróci. - wzruszył ramionami biorąc łyka pepsi.
- Dobra, chodź do nich. - popchnęłam go w kierunku wejścia i dołączyliśmy do reszty.
- Gdzie ona poszła? - zapytał Jay.
- Nie wiem, za dużo miejsc w Londynie nie znamy, ale mogła iść do jakiegoś klubu, coś, taka sytuacja.
- Dobra, chodźcie spać. - mruknął Niall.
- A co ci się tak spać nagle zachciało? - podniosłam brwi i spojrzałam się na blondyna.
- Wiesz co, Lou? Współczuję ci, cała noc bez seksu. A Sarah taka dobra w łóżku... - zanucił Harry.
- Ta, bo ty wiesz najlepiej. - mruknął Tomlinson i poszedł na górę.
- Na co się gapicie? Dalej, spać. - pogonił nas Harry wypychając każdego z salonu.
- Ej, a ty? - zapytał Zayn.
- Co, a ja?
- No, nie idziesz spać?
- Ja muszę jeszcze coś na Internecie sprawdzić...
- Mmm, redtube, brazzers, pornhub, sexrura, mmm...
- Spierdalaj Malik, bo naślę na ciebie antyterrorystów.
- Boję się! Liam uratuj mnie! - krzyknął Zaynee chowając się za plecami Li.
- Spać kurwa! - dobiegł nas krzyk Louisa z góry.
- Dobra, serio spać chłopaki. - mruknęłam idąc do swojego pokoju. Znaczy mojego i Nialla pokoju.
*Perspektywa Louisa*
Próbowałem zasnąć, ale nie mogłem zrobić tego z 2 powodów, pierwszy - krzyki dochodzące z salonu, drugi - nie wiem gdzie jest teraz Sarah.
Nie wytrzymałem i zszedłem na dół się napić. Harry siedział i czytał tweety na twitterze.
- Zachowujesz się jak nastolatek. - przewróciłem oczami.
- Chyba dlatego, że nim jestem. - Powiedział i zaczął coś pisać.
- Co piszesz?
- Nie powinieneś spać?
- Nie mogę, więc? Co piszesz?
- Tweety. - Podszedłem do niego. I tak mi minęła cała noc. Siedzieliśmy z Harrym do 8 nad ranem.
- Internet życiem. - Mruknąłem z sarkazmem.
- Ta. Powinieneś iść spać, nie wyglądasz dobrze. - Powiedział Harry. Nie widać po nim, że siedział całą noc przed monitorem.
- Dzięki.
- No nie o to mi chodziło. Masz wory pod oczami i wyglądasz jak byś był naćpany.
- Może jestem?
- Nie wiem.
- Nie chce mi się spać.
- Louis, zachowujesz się jak przedszkolak.
- Przynajmniej nie jak gimbus.
- Ta.
Z góry zeszła Alice.
- Sarah wróciła?
- Nie. - No właśnie, zapomniałem o niej. Co ten internet robi z ludźmi.
- Idę się napić. - Powiedział Harry.
- Dzięki za info, nie wytrzymałabym bez tej informacji. - Powiedziała Alice.
Harry wyszedł wytykając jej język. Ah te dzieci.
_________________________________________________
HAHA CHŁOPACY TACY ŹLI :D
Co tam moi czytelnicy? Podoba się rozdział?
Mmm, wiecie, że was kocham co nie?
Nie?
KOCHAM WAS! <3
The best readers forever!
#Big Love! PIS JOŁ
Proszę dodaj nexta proszę ♥
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńDodasz 18 ? +super rozdzial i ogólnie blog
OdpowiedzUsuńSuper rozdział czekam na nastepny <3
OdpowiedzUsuńHhah czekam na nn :33
OdpowiedzUsuń