wtorek, 31 grudnia 2013

#8 'This is your brother.'

Przeczytaj notkę pod rozdziałem :) Dzięki xx


 *Perspektywa Harry'ego*

Jeżeli ona powie teraz prawdę to ją przy wszystkich zabiję.

- Wiecie... Harry nie jest moim przyjacielem. - na dół zeszli chłopacy. Jeszcze gorzej.
- Więc kim? - zapytał Horan. Kurwa, nie mów błagam.
- Jest moim byłym chłopakiem.
- Co? - powiedzieli wszyscy na raz.
Alice, wyszła. W sumie nie wiem czemu, ale od zawsze była taka 'słaba' w uczuciach i jak chciało jej się płakać czy coś, po prostu wychodziła. Też wyszedłem. Przecież Jay wyszedł gdzieś, skąd on się wziął w salonie? Dobra nie mam pytań. 
- Alice! - krzyknąłem gdy byłem do góry. Wszedłem do jej pokoju. - Słuchaj, miałaś do cholery nie mówić i co? Nie posłuchałaś mnie kurwa, jesteś bezczelna tyle Ci powiem. Jestem od ciebie starszy, mądrzejszy. Powinnaś mnie słuchać kurwa. Będzie jeszcze gorzej, a ty będziesz w jeszcze gorszym zagrożeniu niż jesteś! - wydarłem się na nią.
- Od kiedy ty się o mnie martwisz Styles?! Od gimnazjum się do mnie nie odzywasz, a jesteś moim cholernym byłym chłopakiem. Wiesz ile razy ja Cię potrzebowałam wtedy gdy Ciebie akurat nie było?! Potrzebowałam Cię. Potrzebowałam PRZYJACIELA, aby mnie chronił, wiesz jak fajnie jest mieć kogoś, kto będzie Cię bronił powiedzmy przed innymi chłopakami? Albo przytulał w zły dzień? Już nie chodzi o to, że byłeś moim byłym, tylko o cholernego przyjaciela, który by potrafił ze mną porozmawiać, a ty? Ty olałeś mnie, jeszcze do tego uprzykrzałeś mi życie z innymi. Bo? Bo byłam twoją byłą i byłam łatwym celem?
- To nie tak do cholery! Po prostu nie chciałem mieć z Tobą kontaktu, dlatego, że nie miałem odwagi nawet Ci spojrzeć w oczy. Zdradziłem Cię wtedy, rozumiesz?!
- Nie, nie rozumiem twojej zasranej paranoi, jesteś pojebany! Wyjdź! - nie posłuchałem jej tylko stałem i się patrzyłem. - Wyjdź z mojego pokoju! - krzyknęła. Wyszedłem z trzaskiem drzwi. Po drodze minąłem się z Louisem i Sarah.
- Ups.. - mruknęła brunetka. Wyminąłem ich i wyszedłem z domu.

*Perspektywa Sarah*


Harry aż tak wkurwiony? Chyba coś się stało. Zostawiłam Louisa stojącego na korytarzu i pobiegłam do pokoju Nialla i Alice.

- Powiedziałam im. - rzuciła gdy weszłam do pokoju.
- ŻE CO?! - krzyknęłam. - Nikt nie miał wiedzieć, masz szczęście, że jeszcze żyjesz, bo wiesz do czego jest zdolny Harry. Miałaś się do niego nie przyznawać a on do Ciebie. Ja jedyna wiedziałam o waszym no wiesz związku.
- Nie zabiłby kogoś z kim go coś łączyło.
- Nie byłabym tego taka pewna laluna.
- Dobra koniec tematu. 
- Idziesz ze mną na zakupy?
- Nie chce mi się, idę spać.
- O tej godzinie?
- Przeszkadza Ci to?
- Nie. Ide do Jaya. Bajo.
- Jaya nie ma.
- Gdzie go powiało?
- O ile dobrze pamiętam, wkurzył się na Ciebie i wyszedł. Aaa, nie. Jest na dole. - uśmiechnęła się.
- Ah no tak.
- Jerry mi napisał, że jego dziewczyna jest w ciąży czaisz? - zaraz, co? Napisał jej, a własnej siostrze nie? Dobra mam to w dupie, mam własne życie.
- Super. 
- Widzę, że tryskasz entuzjazmem.
- Oczywiście.
- Tak czy inaczej, powinnaś z nim pogadać.
- HAHA, nie mam zamiaru. 
- To twój brat.
- Gdyby nim był nie mówiłby takich rzeczy.
- Jakich?
- Nie ważne.
- Zawsze chciałam mieć brata. - wzdychnęła. - Twój brat jest taki, kochany, miły, opiekuńczy. 
- Nawet sobie nie wyobrażasz jakie to uciążliwe mieć takiego brata.
- SARAH TELEFON! - krzyknął Louis z dołu. Pobiegłam szybko, okazało się że mój ukochany braciszek dzwoni.

___________________________________________________
 Hej, kolejny rozdział mm 2 w jednym dniu, jestem za dobra.
Mniejsza. Ostatnio było aż 6 komentarzy, dziękuję wam.
5 komentarzy - następny rozdział :)
Piszę chyba po raz ostatni, mam nadzieję, że już sami będziecie dodawać komentarze i nie będę musiała stawiać ultimatum.
Jeszcze raz dzięki za wszystkie miłe komentarze xoxo 

7 komentarzy: