PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM :)
- Nawet jeżeli jestem dupkiem, to i tak mnie kochasz.
- Będę cię kochać jak mi pozwolisz zrobić kolczyk.
- To już wolę być znienawidzony i oszczędzić tobie kolejnej dziury w ciele.
- PRZESADZASZ.
- Nie przesadzam, nie chcę żebyś się tym całym gównem oszpecała.
- Ale wy też macie kolczyki.
- Ale my je rzadko nosimy, w każdym razie ja. Liam ma tylko w uszach i brwi. Niall też. A ty masz nawet w biodrach, nie wystarczy ci?
- A ty masz w wardze, a ja nie.
- No to zrób sobie w wardze, bo to jest podniecające, ale na nos nigdy w życiu się nie zgodzę.
- Ale gdybym ci zaproponowała coś innego, to byś się zgodził?
- Na przykład? - poruszył zabawnie brwiami. - Wiesz, przypomniałem sobie, że jak szłaś na tą imprezę z Alice, to obiecałaś mi coś przed wyjściem. - spojrzał się na mnie parkując pod domem.
- Tak? Nie przypominam sobie.
- Kłamiesz. - zaśmiał się i przygryzł wargę. - Może ci przypomnieć? - pocałował mnie w usta. Nagle ktoś zaczął pukać w okno. Justin otworzył je. - Czego?
- Yyy... Chciałem powiedzieć, że Chaz kazał ci przekazać, że masz iść do domu, bo coś mu obiecałeś... - Niall zaczął się jąkać.
- Ta, super. - mruknął i wyszedł z samochodu, ja wyszłam za nim. Weszłam do domu, zdjęłam buty.
- Oh, Sarah, jesteś. Max zasnął. - powiedziała Alice.
- Długo śpi?
- Jakieś pół godziny, krótko.
- Dobra, niech śpi.
- Nawet jeżeli jestem dupkiem, to i tak mnie kochasz.
- Będę cię kochać jak mi pozwolisz zrobić kolczyk.
- To już wolę być znienawidzony i oszczędzić tobie kolejnej dziury w ciele.
- PRZESADZASZ.
- Nie przesadzam, nie chcę żebyś się tym całym gównem oszpecała.
- Ale wy też macie kolczyki.
- Ale my je rzadko nosimy, w każdym razie ja. Liam ma tylko w uszach i brwi. Niall też. A ty masz nawet w biodrach, nie wystarczy ci?
- A ty masz w wardze, a ja nie.
- No to zrób sobie w wardze, bo to jest podniecające, ale na nos nigdy w życiu się nie zgodzę.
- Ale gdybym ci zaproponowała coś innego, to byś się zgodził?
- Na przykład? - poruszył zabawnie brwiami. - Wiesz, przypomniałem sobie, że jak szłaś na tą imprezę z Alice, to obiecałaś mi coś przed wyjściem. - spojrzał się na mnie parkując pod domem.
- Tak? Nie przypominam sobie.
- Kłamiesz. - zaśmiał się i przygryzł wargę. - Może ci przypomnieć? - pocałował mnie w usta. Nagle ktoś zaczął pukać w okno. Justin otworzył je. - Czego?
- Yyy... Chciałem powiedzieć, że Chaz kazał ci przekazać, że masz iść do domu, bo coś mu obiecałeś... - Niall zaczął się jąkać.
- Ta, super. - mruknął i wyszedł z samochodu, ja wyszłam za nim. Weszłam do domu, zdjęłam buty.
- Oh, Sarah, jesteś. Max zasnął. - powiedziała Alice.
- Długo śpi?
- Jakieś pół godziny, krótko.
- Dobra, niech śpi.
- A co, mieliście jakieś plany?
- Tak, ale teraz to nieważne. Jay chciał zabrać mnie i Maxa do wesołego miasteczka. I tak Chaz coś chciał.
- Tak, ale teraz to nieważne. Jay chciał zabrać mnie i Maxa do wesołego miasteczka. I tak Chaz coś chciał.
- Nic nie chciał. Wiesz, nie chcieliśmy, żeby doszło do tego czegoś w samochodzie. Spróbuj na łóżku, lepsze doznania, no chyba, że wolisz...
- Jesteś pierdolnięta. - zaśmiałam się.
- Może. - puściła mi oczko i zniknęła z mojego pola widzenia.
Westchnęłam głośno. Czemu muszę przyjaźnić się ze zboczoną psychopatką? Weszłam do salonu i rozsiadłam się na kanapie. Na ławie leżał jakiś laptop. Wziąć czy nie wziąć? A co tam, wezmę. Włączyłam go, kliknęłam na profil Louisa. Z resztą, jest tylko jeden profil. Na tapecie była Sasha Grey. Ta... Weszłam w przeglądarkę. A co tam, przejrzę jego historię.
- Sarah! - krzyknął wchodzący do pokoju Louis. - Nigdy, ale to nigdy nie dotykaj mojego laptopa, jasne? - warknął i wziął go do swojego pokoju. Nieźle.
Włączyłam telewizję. Jak zwykle, nie leciało nic ciekawego. Dobra, włączę "Ekipę z Newcastle".
- Ooo, ale fajnie, że włączyłaś, kocham "Ekipę z Newcastle". Mam nadzieję, że Scott się ogarnie, a ty co myślisz? - do pokoju wpadł Chaz.
- Nie oglądam takich gówien.
- Oh, ja też nie.
- Ja pierdole. - zaśmiałam się.
- Czy ktoś powiedział "Ekipa z Newcastle"? - obok mnie usiadła Alice.
- No, akurat się zaczęło. Zmywam się stąd, a wy oglądajcie tę swoją ekipę. - zrobiłam głupią minę i wyszłam od tej patologii.
Weszłam do kuchni, zrobiłam sobie kawę. O, jak ja dawno nie piłam kawy. Jerry mówił, że jestem od niej uzależniona, pierdolenie.
- O, Sarah, mi też zrobisz kawę? - zapytał Liam.
- No. - mruknęłam. - Co tam słychać ogólnie?
- Nic.
- Aha. Nic więcej nie powiesz?
- Wszystko po staremu, co mam mówić?
- Dobra, koniec tematu. Jaką kawę pijesz?
- Zwykłą, czarną. 2 łyżeczki cukru. - powiedział, a ja podałam mu filiżankę, po czym wyszedł z kuchni.
Sama zrobiłam dla siebie czarną z mlekiem, no i też z 2 łyżeczkami cukru. Poszłam z nią na górę. Cicho weszłam do naszego pokoju. Max spał na łóżku, uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam szuranie w łazience. Po chwili wyszedł z niej Justin w samych spodniach.
- O, zrobiłaś mi kawę. - uśmiechnął się i wyciągnął kubek z moich dłoni.
- Ej!
- Przecież żartuję. - oddał mi mój kubek.
Odwróciłam się za siebie, by położyć kubek na szafce nocnej, gdy odskoczyłam od niej. Ten kot jest wszędzie. Położyłam ten kubek i wzięłam Tootsie na ręce. Zbiegłam po schodach. Cały czas oglądali "Ekipę z Newcastle". Podeszłam do nich. O, jak słodko, Alice leżała na ramieniu Chaza i spała. Już chciałam ją obudzić, gdy przypomniałam sobie, że mam serce. Ułożyłam kota na jej kolanach, na co lekko się uśmiechnęła.
Wróciłam do Justina. Siedział poddenerwowany. Nie, to za słabe określenie. Siedział wkurwiony. O, tak lepiej.
- Co się stało? - podeszłam do niego.
- ZOBACZ TO. - pokazał mi telefon.
- Sarah! - krzyknął wchodzący do pokoju Louis. - Nigdy, ale to nigdy nie dotykaj mojego laptopa, jasne? - warknął i wziął go do swojego pokoju. Nieźle.
Włączyłam telewizję. Jak zwykle, nie leciało nic ciekawego. Dobra, włączę "Ekipę z Newcastle".
- Ooo, ale fajnie, że włączyłaś, kocham "Ekipę z Newcastle". Mam nadzieję, że Scott się ogarnie, a ty co myślisz? - do pokoju wpadł Chaz.
- Nie oglądam takich gówien.
- Oh, ja też nie.
- Ja pierdole. - zaśmiałam się.
- Czy ktoś powiedział "Ekipa z Newcastle"? - obok mnie usiadła Alice.
- No, akurat się zaczęło. Zmywam się stąd, a wy oglądajcie tę swoją ekipę. - zrobiłam głupią minę i wyszłam od tej patologii.
Weszłam do kuchni, zrobiłam sobie kawę. O, jak ja dawno nie piłam kawy. Jerry mówił, że jestem od niej uzależniona, pierdolenie.
- O, Sarah, mi też zrobisz kawę? - zapytał Liam.
- No. - mruknęłam. - Co tam słychać ogólnie?
- Nic.
- Aha. Nic więcej nie powiesz?
- Wszystko po staremu, co mam mówić?
- Dobra, koniec tematu. Jaką kawę pijesz?
- Zwykłą, czarną. 2 łyżeczki cukru. - powiedział, a ja podałam mu filiżankę, po czym wyszedł z kuchni.
Sama zrobiłam dla siebie czarną z mlekiem, no i też z 2 łyżeczkami cukru. Poszłam z nią na górę. Cicho weszłam do naszego pokoju. Max spał na łóżku, uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam szuranie w łazience. Po chwili wyszedł z niej Justin w samych spodniach.
- O, zrobiłaś mi kawę. - uśmiechnął się i wyciągnął kubek z moich dłoni.
- Ej!
- Przecież żartuję. - oddał mi mój kubek.
Odwróciłam się za siebie, by położyć kubek na szafce nocnej, gdy odskoczyłam od niej. Ten kot jest wszędzie. Położyłam ten kubek i wzięłam Tootsie na ręce. Zbiegłam po schodach. Cały czas oglądali "Ekipę z Newcastle". Podeszłam do nich. O, jak słodko, Alice leżała na ramieniu Chaza i spała. Już chciałam ją obudzić, gdy przypomniałam sobie, że mam serce. Ułożyłam kota na jej kolanach, na co lekko się uśmiechnęła.
Wróciłam do Justina. Siedział poddenerwowany. Nie, to za słabe określenie. Siedział wkurwiony. O, tak lepiej.
- Co się stało? - podeszłam do niego.
- ZOBACZ TO. - pokazał mi telefon.
od: Johnny
Radziłbym ci nie wychodzić dzisiaj z domu. Ogólnie, lepiej niech cały twój gang nie wychodzi, bo coś się może wam stać ;)
Miłego popołudnia.
- I co zamierzasz z tym zrobić?
- Sam nie wiem. - zmarszczył czoło. - Lepiej im odpuścić, ten jeden raz.
Usłyszałam krzyk Maxa. Odwróciłam się za siebie. Leżał i płakał.
- Co się stało? - podeszłam do niego.
- Śniło mi się, że kot mnie chciał zjeść. - rozpłakał się jeszcze bardziej. Przytuliłam go. Justin triumfalnie się uśmiechnął, a ja skarciłam go wzrokiem.
- Oglądasz jakieś głupkowate bajki i potem tak jest. - westchnęłam. - Nie ma czego się bać, żaden kot cię nie zje.
- A Tootsie?
- Tootsie? Serio? Ta kotka jest mniejsza od twojej głowy.
- Ale ma ostre zęby.
- Oh, już nie przesadzaj.
- No dobrze. - przetarł oczy. - Która godzina?
- Nie wiem, coś koło 16?
- Aha, dobrze.
*Perspektywa Alice*
Poczułam szturchanie w ramię i coś mnie łaskotało w ramię.
- Alice. Alice. Alice. Alice. Obudź się. Alice.
- Co? - otworzyłam oczy i o mało się nie udusiłam. Zachłysnęłam się powietrzem. Tootsie się wystraszyła i udrapnęła mnie. Zrzuciłam kota ze swojej twarzy. Będę miała ślad.
- O, wstałaś. - zaśmiał się Harry.
- Widziałeś, że kot leży mi na twarzy, nie mogłeś jej wziąć, nie?
- Nie. Chodź, chcę iść z tobą na spacer.
- Woah, czym sobie zasłużyłam?
- Nie gadaj, tylko się ubieraj. - mruknął. - Jest już po 16.
- Dobra. - wzruszyłam ramionami i wstałam z kanapy. - Fajnie się tu leży. I śpi.
- Wiem, sam wybierałem.
Nie wiedziałam co na to odpowiedzieć, więc nie powiedziałam nic. Poszłam założyć moje czarne Janoski Low.
- Gotowa. - uśmiechnął się.
- Będzie ci zimno. - mruknął.
- Nie, przesadzasz. - machnęłam ręką.
Wyszliśmy z domu i szliśmy w kierunku najbliższego Starbucksa. Tak przynajmniej zapewnił mnie Hazza. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Bez wahania odebrałam.
- Cześć Alice, co tam słychać?
- Oh, Franklyn. Wszystko spoko, a u ciebie co?
- Po staremu. Chciałabyś wyjść gdzieś dzisiaj?
- Dzisiaj nie mogę, ale jutro jak najbardziej.
- O, to super. A co robisz?
- Idę właśnie do... - nie zdążyłam dokończyć, bo Harry wziął mój telefon.
- Alice nie może teraz rozmawiać, zadzwoń później. - warknął i się rozłączył.
- Proszę. - oddał mi mój telefon.
- Dzięki. - mruknęłam.
Gdy doszliśmy do kawiarni, okazało się, że jest zamknięta. Zajebiście. Harry przeklął pod nosem. Postanowiliśmy, że pójdziemy gdziekolwiek. Zaczęło się ściemniać. Przysunęłam się bliżej Harry'ego.
- Co ty kombinujesz? Mówiłem, że będzie ci zimno.
- Nie, nie jest mi zimno.
- To co się stało?
- Mam wrażenie, że ktoś nas śledzi...
- Kto nas niby śledzi? Głupia jesteś. - parsknął śmiechem.
- Pewnie. - odwróciłam głowę. - Harry, ktoś tam stoi z pistoletem! - pisnęłam.
Odwrócił się i powiedział:
- O kurwa, spierdalamy. - chwycił moją rękę i pobiegliśmy przed siebie. Nigdy tak szybko nie biegłam. A, nie, raz tak szybko biegłam na wychowaniu fizycznym.
*Perspektywa Jaya*
Leżałem na kanapie i usuwałem zdjęcia z mojego telefonu. Nagle dostałem sms'a.
__________________________________________________
HEJ MY SWEETY!
MACIE ROZDZIALIK I TAK DALEJ NO I TEN SWAG!
CO DO PYTANIA O 18+ LALALALA ZALEŻY OD WAS I WASZYCH KOMENTARZY POD TYM ROZDZIAŁEM, A MOŻE JUŻ NAWET W NASTĘPNYM POJAWI SIĘ TAKI WĄTEK? WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH
*Perspektywa Alice*
Poczułam szturchanie w ramię i coś mnie łaskotało w ramię.
- Alice. Alice. Alice. Alice. Obudź się. Alice.
- Co? - otworzyłam oczy i o mało się nie udusiłam. Zachłysnęłam się powietrzem. Tootsie się wystraszyła i udrapnęła mnie. Zrzuciłam kota ze swojej twarzy. Będę miała ślad.
- O, wstałaś. - zaśmiał się Harry.
- Widziałeś, że kot leży mi na twarzy, nie mogłeś jej wziąć, nie?
- Nie. Chodź, chcę iść z tobą na spacer.
- Woah, czym sobie zasłużyłam?
- Nie gadaj, tylko się ubieraj. - mruknął. - Jest już po 16.
- Dobra. - wzruszyłam ramionami i wstałam z kanapy. - Fajnie się tu leży. I śpi.
- Wiem, sam wybierałem.
Nie wiedziałam co na to odpowiedzieć, więc nie powiedziałam nic. Poszłam założyć moje czarne Janoski Low.
- Gotowa. - uśmiechnął się.
- Będzie ci zimno. - mruknął.
- Nie, przesadzasz. - machnęłam ręką.
Wyszliśmy z domu i szliśmy w kierunku najbliższego Starbucksa. Tak przynajmniej zapewnił mnie Hazza. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Bez wahania odebrałam.
- Cześć Alice, co tam słychać?
- Po staremu. Chciałabyś wyjść gdzieś dzisiaj?
- Dzisiaj nie mogę, ale jutro jak najbardziej.
- O, to super. A co robisz?
- Idę właśnie do... - nie zdążyłam dokończyć, bo Harry wziął mój telefon.
- Alice nie może teraz rozmawiać, zadzwoń później. - warknął i się rozłączył.
- Proszę. - oddał mi mój telefon.
- Dzięki. - mruknęłam.
Gdy doszliśmy do kawiarni, okazało się, że jest zamknięta. Zajebiście. Harry przeklął pod nosem. Postanowiliśmy, że pójdziemy gdziekolwiek. Zaczęło się ściemniać. Przysunęłam się bliżej Harry'ego.
- Co ty kombinujesz? Mówiłem, że będzie ci zimno.
- Nie, nie jest mi zimno.
- To co się stało?
- Mam wrażenie, że ktoś nas śledzi...
- Kto nas niby śledzi? Głupia jesteś. - parsknął śmiechem.
- Pewnie. - odwróciłam głowę. - Harry, ktoś tam stoi z pistoletem! - pisnęłam.
Odwrócił się i powiedział:
- O kurwa, spierdalamy. - chwycił moją rękę i pobiegliśmy przed siebie. Nigdy tak szybko nie biegłam. A, nie, raz tak szybko biegłam na wychowaniu fizycznym.
*Perspektywa Jaya*
Leżałem na kanapie i usuwałem zdjęcia z mojego telefonu. Nagle dostałem sms'a.
Od: Johnny
Kurwa, Jay, ostrzegałem cię. Ile razy można ci coś mówić, myślałem, że jesteś bardziej kumaty. Odpuszczamy ci ostatni raz, tylko i wyłącznie dlatego, że macie u siebie jakiegoś dzieciaka.
Bieber, pamiętaj. Ostatni raz.
Kurwa, kto stąd wyszedł? Przecież wszyscy są. Do domu wbiegli zdyszani Harry i Alice.
- Do końca was popierdoliło?! - wydarłem się. - Chcecie popełnić samobójstwo?!
- Nie krzycz na nas, skąd mieliśmy wiedzieć, że ktoś nas śledzi? BO PO CO NAS POINFORMOWAĆ.
- Nie pyskuj. Jeżeli stąd wychodzicie, macie mi się meldować, przynajmniej przez najbliższy czas.
- Od razu nas tutaj pozamykaj!
- Alice, jeżeli się nie zamkniesz, to serio będziesz miała pokój w piwnicy!
- Super. - mruknęła i poszła na górę.
- Ale jesteś groźny, hohoho... Pokój w piwnicy... Muszę to wykorzystać...
- Styles nie igraj ze mną, bo zaraz ci chuja odstrzelę.
- To pa. - powiedział i poszedł do kuchni.
Wróciłem do salonu, położyłem się na kanapie. Sarah, jakby nieobecna usiadła obok mnie.
- Justin... Ktoś jest w domu.
- Serio? Nie gadaj...
- Ktoś obcy jest w domu.
__________________________________________________
HEJ MY SWEETY!
MACIE ROZDZIALIK I TAK DALEJ NO I TEN SWAG!
CO DO PYTANIA O 18+ LALALALA ZALEŻY OD WAS I WASZYCH KOMENTARZY POD TYM ROZDZIAŁEM, A MOŻE JUŻ NAWET W NASTĘPNYM POJAWI SIĘ TAKI WĄTEK? WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH
Teraz to Cię błagam o następny zrobię co chcesz tylko dodaj mi proszę rozdział no błagam cię.
OdpowiedzUsuńWchodzę po szkole na kompa a tu rozdział jak fajnie i Natalia ma rację dodaj jak najszybciej błagamy.
OdpowiedzUsuńJej 18+ :)
OdpowiedzUsuńJeju poprawiasz humor mi rozdzialem ;)
OdpowiedzUsuńPodziw dla cb ze tak ładnie potrafisz pisać te rozdziały i wgl.
OdpowiedzUsuńJestes mega ;D
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńO ja nie moge juz nie moge sie doczekac nn ;* Kocham cie ;)
OdpowiedzUsuńTen ostatni fragment rozdziału. Przestraszyłam się go xd i dawaj nn ..
OdpowiedzUsuńooo błagam dawaj następny nooo
OdpowiedzUsuńWow wow dzieje się
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny ?
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuń;)
OdpowiedzUsuńTY DAWAJ JUŻ NN BO JA SIE WCIAGNELAM BARDZO :))
OdpowiedzUsuń