Weszłam do pokoju Nialla.
- Alice, idziesz ze mną na zakupy?
- Nigdzie nie idziecie same. - Powiedział poważnie Niall.
- Ja pierdole. - Syknęłam i wyszłam.
- Nie pierdol bo Ci się rodzina powiększy! - Krzyknął Niall gdy już wyszłam.
Ponownie zeszłam na dół.
- ZAYN DO CHOLERY JASNEJ, SKĄD JAY MIAŁ MÓJ TELEFON?! BO Z TEGO CO PAMIĘTAM, WZIĄŁEŚ MI GO ŻEBY ZADZWONIĆ PO PIZZE! - Zaczęłam drzeć się na Malika.
- Odłożyłem go na szafce w twoim pokoju.
- Raczej w pokoju Jaya.
- Myślałem, że masz z nim pokój.
- Nie, mam pokój z Louisem. - Moja złość trochę odeszła, zważając na fakt, że Zayn jest jedyną osobą która z tutaj zebranych nie jest na mnie zła.
- Przepraszam. - Powiedział i zaczął jeść pizzę. - Chcesz kawałek? Oh, nie. Ty musisz zjeść a nie chcieć. Jesteś na chuda kobieto. - Zaśmiał się i zaczął mnie karmić jak jakieś małe dziecko. Nawet jest spoko.
- Umiem sama jeść. - Zaśmiałam się.
- Nie wygląda na to.
- Dzięki. - Powiedziałam z sarkazmem.
- Oh, nie denerwuj się angel.
- Angel?
- Yhym, kojarzysz mi się z aniołem, nie wiem czemu.
- To słodkie. - Zachichotałam i dokończyłam pizzę.
W salonie pojawił się Jay z Harrym i Louisem.
- Przepraszamy, że przeszkodziliśmy w miłosnej gadce, bla bla bla. Ale zaraz wyjeżdżamy.
- Ok. Macie już wszystko przygotowane? - Zapytał Zayn.
- Ta. Musimy jeszcze tylko zadzwonić do Liama. - Powiedział Jay. Ale był jakiś dziwnie wkurzony. Nie tylko na mnie.
***
Ile może jechać pociąg? Zimno.
- Jay! - Krzyknęłam marudnym głosem.
- Czego chcesz? - Syknął. Na stacji pojawił się pociąg. Weszłam normalnie razem z Alice, a chłopacy poszli tylnym wejściem.
Usiadłam koło tego gościa, wiedziałam, że patrzy na mnie więc się uśmiechnęłam i odwróciłam do niego.
- Hej. Jestem Sarah. - Powiedziałam patrząc na gościa uwodzicielskim wzrokiem.
- A ja Mark. - Powiedział z aroganckim uśmiechem.
- Dokąd jedziesz? - Zapytałam ale nie zdążył odpowiedzieć bo dostał z całej siły w twarz od Jaya.
Po chwili wparowała ochrona, co było w planie, Liam i Zayn poradzili sobie z nimi od razu. Myślę, że Alice miała broń tylko po to, gdyby chciał mi coś zrobić. Nie wiem.
Jay chwycił go i wyprowadził z pociągu gdy stanęliśmy na następnej stacji.
- I NA CHUJA CI TO BYŁO?! - Wrzeszczał Louis na tego gościa którego w sumie nie znałam.
- Zostawcie mnie. - Błagał gdy oni nim szarpali.
- Ha! Wątpię żeby Cię zostawili po tym co zrobiłeś. Puśćcie go. - Powiedziała Alice i podeszła do gościa. - Słuchaj śmieciu, możemy tu stać i patrzeć jak cię męczą chłopacy, albo grzecznie zabić. Którą opcję wybierasz? - Powiedziała kręcąc pistoletem w dłoni. Zdziwiła mnie. - Nie masz zamiaru odpowiadać? Hm. Z tego co wiem, ciekawą masz kartotekę, nie fajne by było gdyby ktokolwiek się dowiedział o twoim małym interesie z narkotykami. - Mówiła a chłopacy patrzyli na nią ze zdziwieniem. - Słuchaj kotku, masz pięć minut. Pięć jebanych minut, na przeproszenie chłopaków i oddanie pieniędzy albo znajdziesz się tam. - Wskazała na tory. - Pod pociągiem. Jasne? JASNE DO CHOLERY?! - Powiedziała i uderzyła gościa. Wstał i podszedł do Jaya.
- Oddam Ci te pieniądze.
- Nie chcę pieniędzy. Chcę widzieć jak mnie przepraszasz.
Wytłumaczę. Więc w tym gangsterskim życiu, przepraszanie kogoś z gangu, to jest największe upokorzenie dla siebie i oddanie tak jakby wielkiego szacunku tej osobie którą przepraszasz.
- Sorry.
- Jakoś nie widzę przekonania w tym co mówisz. - Uderzył go.
- Przepraszam.
- Nie słyszę, mów głośniej.
- PRZEPRASZAM KURWA! - Krzyknął i odszedł. Wzięłam broń od Alice, wycelowałam i strzeliłam mu z kolano, żeby trochę pocierpiał.
- To było dobre. - Powiedział Niall do Alice i spojrzał na leżącego chłopaka. - A mu co?
- No wiesz. - Podrzuciłam broń.
- To też było dobre. - Powiedział Jay i pocałował mnie w szyję. Bipolarny skurwysyn.
- Spierdalaj. - Warknęłam i podeszłam do Zayna który stał z Harrym i Liamem. - Wracamy? - Zapytałam ignorując chodzącego za mną wzrokiem Jaya.
Może go tak trochę po wkurzać? Nie 'Justinem' ale czymś innym. Takk, będzie zabawa. Przeszłam koło niego idąc w stronę Harry'ego. Szepnęłam Harry'emu na ucho 'Powiedz teraz; Okey, dziś o 20.' On się od razu zgodził.
- Ok. Dziś o 20.
- Dodaj coś jeszcze. - Szepnęłam tak cicho jak to możliwe.
- U mnie w pokoju. - Chciałam wybuchnąć śmiechem jak widziałam minę Jaya. Ale powstrzymałam się, bo by się skapnął.
Zmierzył nas wzrokiem a ja wróciłam do Zayna i reszty.
- Chodźcie, już idziemy. - Warknął Jay.
- A mu znowu co? - Powiedział cicho Liam.
- Nie wiem. - Zachichotałam.
Pojechaliśmy do domu. Jay ledwo się skupiał na drodze, ze złości. To takie śmieszne. No ale muszę przystopować.
Oczywiście tylko ja pomyślałam, o zakluczeniu domu.
- No dalej, otwieraj bo zimno. - Mruczał Niall. Otworzyłam drzwi i weszłam jako pierwsza zapalając światła. - Mmmmm, jak ciepło. - Dodał.
- Zamknij się i idź mi kawę zrobić. - Powiedziałam chamsko do Nialla i poszłam do góry.
*Perspektywa Harry'ego*
Nie chcę nic mówić, ale Sarah się zbiera na wjeb od Jaya.
- Harry.
- Co.
- Idziemy do klubu, idziesz z nami? Jay zostaje. - Zapytał Zayn.
- Nie, umówiłem się z Sarah. - No co trza po wkurzać Jaya.
- Ok. Aha. - Powiedział i wyszli.
- SARAH PIZDO! - Krzyknęła Alice.
- Co? - Zeszła na dół.
- CZY CIĘ DO RESZTY POJEBAŁO, RAZEM Z HARRYM?
- Ale co ja? - Zapytałem gdy się uniosła.
- GORZEJ NIŻ DZIECI! Z NIM NIE MA ŻARTÓW DO CHOLERY, A WY JESZCZE SPECJALNIE GO DENERWUJECIE, NIE ZDZIWIĘ SIĘ JAK JUTRO WAS ZOBACZĘ LEŻĄCYCH NA ZIEMI MARTWYCH!
- Ale kogo? Co? Bo nie rozumiem. - Powiedziała Sarah.
- JAYA IDIOTKO. DENERWUJECIE GO BEZ POTRZEBNIE, IDIOCI! - Powiedziała i poszła do góry.
- Całe życie z debilami. - Powiedziałem i poszedłem do kuchni. Po chwili weszła Sarah. - Może rzeczywiście przesadziliśmy? - Zapytałem ją.
- Nie wiem, ale Niall mi nie zrobił kawy, więc zrób mi proszę.
- Nie? Nie jestem twoim podwładnym, idę się najebać.
- Ta, idź sobie. Zostaw mnie samą z nią.
- To cze.
- Aye.
Wyszedłem od bandy idiotów, a raczej idiotek.
Wsiadłem do samochodu i odjechałem spod domu.
Po chwili byłem z klubie w którym prawdopodobnie będą chłopacy.
Ochroniarz wpuścił mnie bez sprawdzania, każdy się mnie boi także nie ma z tym problemu. Oczywiście ludzie stojący i czekający na wejście nie byli zadowoleni.
Oczywiście, że tutaj byli.
__________________________________________________
Więc, ten jest trochę dłuższy niż reszta :)
Mam nadzieję, że się podobał :P
No więc, zapraszam do obserwowania/komentowania :)
#BigLove PIS JOŁ!
- Alice, idziesz ze mną na zakupy?
- Nigdzie nie idziecie same. - Powiedział poważnie Niall.
- Ja pierdole. - Syknęłam i wyszłam.
- Nie pierdol bo Ci się rodzina powiększy! - Krzyknął Niall gdy już wyszłam.
Ponownie zeszłam na dół.
- ZAYN DO CHOLERY JASNEJ, SKĄD JAY MIAŁ MÓJ TELEFON?! BO Z TEGO CO PAMIĘTAM, WZIĄŁEŚ MI GO ŻEBY ZADZWONIĆ PO PIZZE! - Zaczęłam drzeć się na Malika.
- Odłożyłem go na szafce w twoim pokoju.
- Raczej w pokoju Jaya.
- Myślałem, że masz z nim pokój.
- Nie, mam pokój z Louisem. - Moja złość trochę odeszła, zważając na fakt, że Zayn jest jedyną osobą która z tutaj zebranych nie jest na mnie zła.
- Przepraszam. - Powiedział i zaczął jeść pizzę. - Chcesz kawałek? Oh, nie. Ty musisz zjeść a nie chcieć. Jesteś na chuda kobieto. - Zaśmiał się i zaczął mnie karmić jak jakieś małe dziecko. Nawet jest spoko.
- Umiem sama jeść. - Zaśmiałam się.
- Nie wygląda na to.
- Dzięki. - Powiedziałam z sarkazmem.
- Oh, nie denerwuj się angel.
- Angel?
- Yhym, kojarzysz mi się z aniołem, nie wiem czemu.
- To słodkie. - Zachichotałam i dokończyłam pizzę.
W salonie pojawił się Jay z Harrym i Louisem.
- Przepraszamy, że przeszkodziliśmy w miłosnej gadce, bla bla bla. Ale zaraz wyjeżdżamy.
- Ok. Macie już wszystko przygotowane? - Zapytał Zayn.
- Ta. Musimy jeszcze tylko zadzwonić do Liama. - Powiedział Jay. Ale był jakiś dziwnie wkurzony. Nie tylko na mnie.
***
Ile może jechać pociąg? Zimno.
- Jay! - Krzyknęłam marudnym głosem.
- Czego chcesz? - Syknął. Na stacji pojawił się pociąg. Weszłam normalnie razem z Alice, a chłopacy poszli tylnym wejściem.
Usiadłam koło tego gościa, wiedziałam, że patrzy na mnie więc się uśmiechnęłam i odwróciłam do niego.
- Hej. Jestem Sarah. - Powiedziałam patrząc na gościa uwodzicielskim wzrokiem.
- A ja Mark. - Powiedział z aroganckim uśmiechem.
- Dokąd jedziesz? - Zapytałam ale nie zdążył odpowiedzieć bo dostał z całej siły w twarz od Jaya.
Po chwili wparowała ochrona, co było w planie, Liam i Zayn poradzili sobie z nimi od razu. Myślę, że Alice miała broń tylko po to, gdyby chciał mi coś zrobić. Nie wiem.
Jay chwycił go i wyprowadził z pociągu gdy stanęliśmy na następnej stacji.
- I NA CHUJA CI TO BYŁO?! - Wrzeszczał Louis na tego gościa którego w sumie nie znałam.
- Zostawcie mnie. - Błagał gdy oni nim szarpali.
- Ha! Wątpię żeby Cię zostawili po tym co zrobiłeś. Puśćcie go. - Powiedziała Alice i podeszła do gościa. - Słuchaj śmieciu, możemy tu stać i patrzeć jak cię męczą chłopacy, albo grzecznie zabić. Którą opcję wybierasz? - Powiedziała kręcąc pistoletem w dłoni. Zdziwiła mnie. - Nie masz zamiaru odpowiadać? Hm. Z tego co wiem, ciekawą masz kartotekę, nie fajne by było gdyby ktokolwiek się dowiedział o twoim małym interesie z narkotykami. - Mówiła a chłopacy patrzyli na nią ze zdziwieniem. - Słuchaj kotku, masz pięć minut. Pięć jebanych minut, na przeproszenie chłopaków i oddanie pieniędzy albo znajdziesz się tam. - Wskazała na tory. - Pod pociągiem. Jasne? JASNE DO CHOLERY?! - Powiedziała i uderzyła gościa. Wstał i podszedł do Jaya.
- Oddam Ci te pieniądze.
- Nie chcę pieniędzy. Chcę widzieć jak mnie przepraszasz.
Wytłumaczę. Więc w tym gangsterskim życiu, przepraszanie kogoś z gangu, to jest największe upokorzenie dla siebie i oddanie tak jakby wielkiego szacunku tej osobie którą przepraszasz.
- Sorry.
- Jakoś nie widzę przekonania w tym co mówisz. - Uderzył go.
- Przepraszam.
- Nie słyszę, mów głośniej.
- PRZEPRASZAM KURWA! - Krzyknął i odszedł. Wzięłam broń od Alice, wycelowałam i strzeliłam mu z kolano, żeby trochę pocierpiał.
- To było dobre. - Powiedział Niall do Alice i spojrzał na leżącego chłopaka. - A mu co?
- No wiesz. - Podrzuciłam broń.
- To też było dobre. - Powiedział Jay i pocałował mnie w szyję. Bipolarny skurwysyn.
- Spierdalaj. - Warknęłam i podeszłam do Zayna który stał z Harrym i Liamem. - Wracamy? - Zapytałam ignorując chodzącego za mną wzrokiem Jaya.
Może go tak trochę po wkurzać? Nie 'Justinem' ale czymś innym. Takk, będzie zabawa. Przeszłam koło niego idąc w stronę Harry'ego. Szepnęłam Harry'emu na ucho 'Powiedz teraz; Okey, dziś o 20.' On się od razu zgodził.
- Ok. Dziś o 20.
- Dodaj coś jeszcze. - Szepnęłam tak cicho jak to możliwe.
- U mnie w pokoju. - Chciałam wybuchnąć śmiechem jak widziałam minę Jaya. Ale powstrzymałam się, bo by się skapnął.
Zmierzył nas wzrokiem a ja wróciłam do Zayna i reszty.
- Chodźcie, już idziemy. - Warknął Jay.
- A mu znowu co? - Powiedział cicho Liam.
- Nie wiem. - Zachichotałam.
Pojechaliśmy do domu. Jay ledwo się skupiał na drodze, ze złości. To takie śmieszne. No ale muszę przystopować.
Oczywiście tylko ja pomyślałam, o zakluczeniu domu.
- No dalej, otwieraj bo zimno. - Mruczał Niall. Otworzyłam drzwi i weszłam jako pierwsza zapalając światła. - Mmmmm, jak ciepło. - Dodał.
- Zamknij się i idź mi kawę zrobić. - Powiedziałam chamsko do Nialla i poszłam do góry.
*Perspektywa Harry'ego*
Nie chcę nic mówić, ale Sarah się zbiera na wjeb od Jaya.
- Harry.
- Co.
- Idziemy do klubu, idziesz z nami? Jay zostaje. - Zapytał Zayn.
- Nie, umówiłem się z Sarah. - No co trza po wkurzać Jaya.
- Ok. Aha. - Powiedział i wyszli.
- SARAH PIZDO! - Krzyknęła Alice.
- Co? - Zeszła na dół.
- CZY CIĘ DO RESZTY POJEBAŁO, RAZEM Z HARRYM?
- Ale co ja? - Zapytałem gdy się uniosła.
- GORZEJ NIŻ DZIECI! Z NIM NIE MA ŻARTÓW DO CHOLERY, A WY JESZCZE SPECJALNIE GO DENERWUJECIE, NIE ZDZIWIĘ SIĘ JAK JUTRO WAS ZOBACZĘ LEŻĄCYCH NA ZIEMI MARTWYCH!
- Ale kogo? Co? Bo nie rozumiem. - Powiedziała Sarah.
- JAYA IDIOTKO. DENERWUJECIE GO BEZ POTRZEBNIE, IDIOCI! - Powiedziała i poszła do góry.
- Całe życie z debilami. - Powiedziałem i poszedłem do kuchni. Po chwili weszła Sarah. - Może rzeczywiście przesadziliśmy? - Zapytałem ją.
- Nie wiem, ale Niall mi nie zrobił kawy, więc zrób mi proszę.
- Nie? Nie jestem twoim podwładnym, idę się najebać.
- Ta, idź sobie. Zostaw mnie samą z nią.
- To cze.
- Aye.
Wyszedłem od bandy idiotów, a raczej idiotek.
Wsiadłem do samochodu i odjechałem spod domu.
Po chwili byłem z klubie w którym prawdopodobnie będą chłopacy.
Ochroniarz wpuścił mnie bez sprawdzania, każdy się mnie boi także nie ma z tym problemu. Oczywiście ludzie stojący i czekający na wejście nie byli zadowoleni.
Oczywiście, że tutaj byli.
__________________________________________________
Więc, ten jest trochę dłuższy niż reszta :)
Mam nadzieję, że się podobał :P
No więc, zapraszam do obserwowania/komentowania :)
#BigLove PIS JOŁ!
Nie no zajebisty , nie mg sie doczekać nowego ;3 Pozdro :3
OdpowiedzUsuńKocham go !
OdpowiedzUsuńEkstra
OdpowiedzUsuńczekam na następny, pozdrawiam ! :* :*
OdpowiedzUsuńKocham czekam na next :)
OdpowiedzUsuń