- Cieszę się, że myślisz o mnie w sposób erotyczny.
- Drażni się ze mną pani?
- To przechodzimy na pani/pan?
- Fajnie by było gdybyś mówiła do mnie 'proszę pana' albo 'panie'.
- Pomarzyć zawsze możesz. Nie ma szans.
- W sumie skoro jestem twoim szefem, to możesz na mnie tak mówić. Rozważę to.
- Znów mówisz jak filozof.
- Ciesz się, że nic Ci nie zrobiłem. Nie wiem czy pamiętasz, nazwałaś mnie Justin. Ostrzegałem, co nie? Od dziś musisz robić co Ci każę, bo pożałujesz. - warknął i wyszedł.
Co ja niby mam dla niego robić?
Poszłam do salonu i usiadłam koło Louisa.
- Gdzie poszła Alice z Niallem? - zapytałam.
- Oni wyszli?
- Myślałam, że wiesz.
- Jak widać nie. Słuchaj, pamiętasz o dzisiejszej akcji? Otóż zmiana planów. Alice będzie miała broń, ty będziesz podrywała gościa.
- Czemu? Alice jest ładniejsza.
- Nie mów tak, jesteś piękna, Alice też, no ale.. Dobra nie wiem.
- No właśnie. Więc czemu?
- Bo ja tak mówię. - warknął i wzruszył ramionami. Aha, czyli teraz wszyscy są na mnie źli. Idę do góry do Liama.
Weszłam do jego pokoju bez pukania, ale pożałowałam bo się przebierał. Gdyby mnie nie zauważył to bym nie żałowała, ale teraz mogę mieć nieźle przerąbane.
- Sorry, że przeszkadzam.
- Mogłabyś się nauczyć pukać. - warknął. - Co Cię do mnie sprowadza?
- Nie wiem. Wszyscy są na mnie dzisiaj źli, ty chyba też.
- Nie, nie jestem, ale mogłabyś zapukać. Czemu wszyscy są na Ciebie źli?
- Mogę wejść?
- No.
Weszłam i usidłam na jego łóżku.
- Pewnie dlatego, że mam dar do denerwowania ludzi a zwłaszcza Jaya. Louis tez jest zły. Pieprze wszystko. - powiedziałam i się położyłam.
- Niestety ja muszę wyjść, więc nie pogadamy.
Przeklnęłam pod nosem.
- Ok. - powiedziałam. Czyli znów sama mam siedzieć cały wieczór patrząc się w ekran mojego telefonu? Wyszłam z jego pokoju i poszłam ponownie na dół. Może Zayn? Chyba go jedynego nie zdenerwowałam. Oh, nie, jeszcze jest Harry. Na dole tym razem usiadłam koło Zayna.
- Co chcesz? - Zapytał.
- Nie mogę tak po prostu usiąść koło współpracownika?
- Możesz. - powiedział wzruszając rękoma. - Zamówię pizze. Jaką lubisz? - zapytał podnosząc na mnie wzrok.
- Wegetariańską.
- To dlatego jesteś taka chuda. Ha. Nie kupie takiej. Kupię z kurczakiem, trzeba cię lekko utuczyć. A ty i Alice do żadnej szkoły nie chodzicie?
- Ona już skończyła szkołę, a ja nie ukończyłam.
- Bo?
- Bo mi to nie potrzebne. Mieszkałam za pieniądze brata, ale ktoś postanowił mnie tu w tym mieszkaniu uwięzić. - powiedziałam.
- To nie był mój pomysł. - Uniósł ręce w obronie.
- Ja wiem.
- Czym się interesujesz?
- Myślę, że miałeś zamówić pizzę.
- Wrócimy do tego. Teraz mi powiedz, czym się interesujesz.
- Zawsze mnie kręciły biznesy.
- To znaczy? Rozszerz to jakoś.
- Analityka finansowa. Nic Ci to nie mówi? Dobra skończmy to. A ty? Ukończyłeś szkołę?
- Jakby nie patrzeć mam 20 lat. Więc chyba tak.
- No własnie... Moglibyśmy się jakoś bardziej poznać. Wiem tylko, że jesteś Zayn.
- Zayn Malik. - powiedział z uśmiechem.
- Powiesz coś o Sobie?
- Co dokładnie?
- Co lubisz, czego nie, jakie dziewczyny Ci się podobają, dlaczego postanowiłeś być w gangu.
- Lubie mieć kontrole, nie lubię pyskatych ludzi, dziewczyny? Brunetki. Kocham brunetki. Hmm, gang. Więc jestem tu, bo ojciec też kiedyś był w gangu, chciałem robić to co on.
- Ale jesteś tu na siłę czy lubisz to co robisz?
- Lubię, gdybym nie lubił to by mnie tu nie było.
- Ciekawe. - mruknęłam i wzięłam mojego iPhona do ręki.
- Co robisz? - zapytał przyglądają się mi.
- Nie zamówiłeś pizzy, więc ja to zrobię. - zaśmiał się, ale odebrał mi telefon.
- Ja zadzwonię. - powiedział i wyszedł z kuchni z moim telefonem. Do domu weszła Alice razem z Niallem. Śmiali się do siebie.
- Co odwaliliście? - zapytałam, znałam ten wzrok Alice, zrobiła coś.
- Niiic. - przedłużyła.
- ALICE! - krzyknęłam.
- No nic. - Powiedziała i poszła z Niallem do góry. Nie chce wiedzieć co oni będą tam robić.
- Sarah! - Usłyszałam krzyk z góry.
- Co?
- Chodź tu! - Niechętnie poszłam do góry. - CO TO KURWA JEST?! - Krzyknął Jay podając mi mój telefon.
- Po pierwsze, skąd masz mój telefon, po drugie, nie pamiętam abym pozwalała Ci go dotykać.
- PYTAM SIĘ KURWA CO TO JEST?! - Trzymałam w ręce telefon.
- Chyba nie powinno Ciebie obchodzić, z kim ja piszę i o czym, nieprawdaż?
- MASZ MI TO KURWA WYTŁUMACZYĆ! KTO TO KURWA?!
- To mój chłopak, znaczy były. - Wzruszyłam ramionami.
- Nie masz się z nim kontaktować.
- Zaraz, co?! Zakazujesz mi rozmawiać z bliskimi?! Chyba Cię do reszty popierdoliło! Nie masz prawa!
- Jestem twoim szefem. Mówiłem, że masz robić to co Ci każe bo pożałujesz. MÓWIŁEM DO CHOLERY?! - Krzyknął.
- Tak.
- Tak co? - Jego oczy wyraźnie pociemniały ze złości.
- Tak, mówiłeś. Al...
- Przestań kurwa! - Jego szczęka była bardziej zarysowana, niż kiedykolwiek. Odwróciłam się na jednej nodze i wyszłam.
Przepraszam(?) Co go obchodzi z kim ja byłam/pisałam/rozmawiałam? Szef mi zabrania kontaktować się z byłym chłopakiem? To bez sensu trochę. Ale niech robi co chce, nie mam zamiaru na razie mu się sprzeciwiać.
__________________________________________________
Hej! Ktoś mnie poprosił o rozdział na asku, więc o to i on! Specjalnie dla tej osoby! Szkoda, że anonim, no ale cóż. Rozdział dla anonima :)
Dziękuję (o ile takie osoby są) tym którzy mi pomagają w promowaniu bloga, oraz tym którzy komentują.
Zachęcam do OBSERWOWANIA naszego bloga :)
You smile I smile.
#BigLove PIS JOŁ!
Pamiętajcie, że was wszystkich kocham!
- Drażni się ze mną pani?
- To przechodzimy na pani/pan?
- Fajnie by było gdybyś mówiła do mnie 'proszę pana' albo 'panie'.
- Pomarzyć zawsze możesz. Nie ma szans.
- W sumie skoro jestem twoim szefem, to możesz na mnie tak mówić. Rozważę to.
- Znów mówisz jak filozof.
- Ciesz się, że nic Ci nie zrobiłem. Nie wiem czy pamiętasz, nazwałaś mnie Justin. Ostrzegałem, co nie? Od dziś musisz robić co Ci każę, bo pożałujesz. - warknął i wyszedł.
Co ja niby mam dla niego robić?
Poszłam do salonu i usiadłam koło Louisa.
- Gdzie poszła Alice z Niallem? - zapytałam.
- Oni wyszli?
- Myślałam, że wiesz.
- Jak widać nie. Słuchaj, pamiętasz o dzisiejszej akcji? Otóż zmiana planów. Alice będzie miała broń, ty będziesz podrywała gościa.
- Czemu? Alice jest ładniejsza.
- Nie mów tak, jesteś piękna, Alice też, no ale.. Dobra nie wiem.
- No właśnie. Więc czemu?
- Bo ja tak mówię. - warknął i wzruszył ramionami. Aha, czyli teraz wszyscy są na mnie źli. Idę do góry do Liama.
Weszłam do jego pokoju bez pukania, ale pożałowałam bo się przebierał. Gdyby mnie nie zauważył to bym nie żałowała, ale teraz mogę mieć nieźle przerąbane.
- Sorry, że przeszkadzam.
- Mogłabyś się nauczyć pukać. - warknął. - Co Cię do mnie sprowadza?
- Nie wiem. Wszyscy są na mnie dzisiaj źli, ty chyba też.
- Nie, nie jestem, ale mogłabyś zapukać. Czemu wszyscy są na Ciebie źli?
- Mogę wejść?
- No.
Weszłam i usidłam na jego łóżku.
- Pewnie dlatego, że mam dar do denerwowania ludzi a zwłaszcza Jaya. Louis tez jest zły. Pieprze wszystko. - powiedziałam i się położyłam.
- Niestety ja muszę wyjść, więc nie pogadamy.
Przeklnęłam pod nosem.
- Ok. - powiedziałam. Czyli znów sama mam siedzieć cały wieczór patrząc się w ekran mojego telefonu? Wyszłam z jego pokoju i poszłam ponownie na dół. Może Zayn? Chyba go jedynego nie zdenerwowałam. Oh, nie, jeszcze jest Harry. Na dole tym razem usiadłam koło Zayna.
- Co chcesz? - Zapytał.
- Nie mogę tak po prostu usiąść koło współpracownika?
- Możesz. - powiedział wzruszając rękoma. - Zamówię pizze. Jaką lubisz? - zapytał podnosząc na mnie wzrok.
- Wegetariańską.
- To dlatego jesteś taka chuda. Ha. Nie kupie takiej. Kupię z kurczakiem, trzeba cię lekko utuczyć. A ty i Alice do żadnej szkoły nie chodzicie?
- Ona już skończyła szkołę, a ja nie ukończyłam.
- Bo?
- Bo mi to nie potrzebne. Mieszkałam za pieniądze brata, ale ktoś postanowił mnie tu w tym mieszkaniu uwięzić. - powiedziałam.
- To nie był mój pomysł. - Uniósł ręce w obronie.
- Ja wiem.
- Czym się interesujesz?
- Myślę, że miałeś zamówić pizzę.
- Wrócimy do tego. Teraz mi powiedz, czym się interesujesz.
- Zawsze mnie kręciły biznesy.
- To znaczy? Rozszerz to jakoś.
- Analityka finansowa. Nic Ci to nie mówi? Dobra skończmy to. A ty? Ukończyłeś szkołę?
- Jakby nie patrzeć mam 20 lat. Więc chyba tak.
- No własnie... Moglibyśmy się jakoś bardziej poznać. Wiem tylko, że jesteś Zayn.
- Zayn Malik. - powiedział z uśmiechem.
- Powiesz coś o Sobie?
- Co dokładnie?
- Co lubisz, czego nie, jakie dziewczyny Ci się podobają, dlaczego postanowiłeś być w gangu.
- Lubie mieć kontrole, nie lubię pyskatych ludzi, dziewczyny? Brunetki. Kocham brunetki. Hmm, gang. Więc jestem tu, bo ojciec też kiedyś był w gangu, chciałem robić to co on.
- Ale jesteś tu na siłę czy lubisz to co robisz?
- Lubię, gdybym nie lubił to by mnie tu nie było.
- Ciekawe. - mruknęłam i wzięłam mojego iPhona do ręki.
- Co robisz? - zapytał przyglądają się mi.
- Nie zamówiłeś pizzy, więc ja to zrobię. - zaśmiał się, ale odebrał mi telefon.
- Ja zadzwonię. - powiedział i wyszedł z kuchni z moim telefonem. Do domu weszła Alice razem z Niallem. Śmiali się do siebie.
- Co odwaliliście? - zapytałam, znałam ten wzrok Alice, zrobiła coś.
- Niiic. - przedłużyła.
- ALICE! - krzyknęłam.
- No nic. - Powiedziała i poszła z Niallem do góry. Nie chce wiedzieć co oni będą tam robić.
- Sarah! - Usłyszałam krzyk z góry.
- Co?
- Chodź tu! - Niechętnie poszłam do góry. - CO TO KURWA JEST?! - Krzyknął Jay podając mi mój telefon.
- Po pierwsze, skąd masz mój telefon, po drugie, nie pamiętam abym pozwalała Ci go dotykać.
- PYTAM SIĘ KURWA CO TO JEST?! - Trzymałam w ręce telefon.
- Chyba nie powinno Ciebie obchodzić, z kim ja piszę i o czym, nieprawdaż?
- MASZ MI TO KURWA WYTŁUMACZYĆ! KTO TO KURWA?!
- To mój chłopak, znaczy były. - Wzruszyłam ramionami.
- Nie masz się z nim kontaktować.
- Zaraz, co?! Zakazujesz mi rozmawiać z bliskimi?! Chyba Cię do reszty popierdoliło! Nie masz prawa!
- Jestem twoim szefem. Mówiłem, że masz robić to co Ci każe bo pożałujesz. MÓWIŁEM DO CHOLERY?! - Krzyknął.
- Tak.
- Tak co? - Jego oczy wyraźnie pociemniały ze złości.
- Tak, mówiłeś. Al...
- Przestań kurwa! - Jego szczęka była bardziej zarysowana, niż kiedykolwiek. Odwróciłam się na jednej nodze i wyszłam.
Przepraszam(?) Co go obchodzi z kim ja byłam/pisałam/rozmawiałam? Szef mi zabrania kontaktować się z byłym chłopakiem? To bez sensu trochę. Ale niech robi co chce, nie mam zamiaru na razie mu się sprzeciwiać.
__________________________________________________
Hej! Ktoś mnie poprosił o rozdział na asku, więc o to i on! Specjalnie dla tej osoby! Szkoda, że anonim, no ale cóż. Rozdział dla anonima :)
Dziękuję (o ile takie osoby są) tym którzy mi pomagają w promowaniu bloga, oraz tym którzy komentują.
Zachęcam do OBSERWOWANIA naszego bloga :)
You smile I smile.
#BigLove PIS JOŁ!
Pamiętajcie, że was wszystkich kocham!
To ja poprosiłam i Dziękuję że go dodałaś ♥ Kocham Cię jesteś strasznie sympatyczna i miła i chyba nigdy nie skończę z czytaniem tego bloga.
OdpowiedzUsuńCo ty na jeszcze jeden ? ♥
OdpowiedzUsuńKochanie tego bloga , strasznie się wciagnełam :*
Czemu taki krótki chce nastepny ! :)
OdpowiedzUsuńJezuu , niesamowity :))
OdpowiedzUsuńNiesamowity teN blog (: Bardzo mocno pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuń