PRZECZYTAJCIE NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM :)
- WYCHODZĘ! - krzyknęłam i wybiegłam z domu.
Poszłam najpierw do centrum ale jej nigdzie nie było. Poddałam się i poszłam w stronę domu. Uf, na szczęście kawałek przede mną szedł Louis z Sarah. Odetchnęłam z ulgą.
Weszli do domu, chwilę po nich ja.
Jay od razu pociągną ją do góry a ja poszłam do salonu i usiadłam obok Harry'ego.
- Jutro mamy akcje, idziecie z nami, czy jeszcze nie jesteście gotowe? - powiedział Liam.
- Ale jaką? Na czym będzie polegać?
- Napadamy na pociąg gdzie będzie diller. Planowaliśmy żebyś ty jechała tym pociągiem, i gdzieś blisko niego siedziała. Sarah obok Ciebie, tylko, że ona by miała broń, a ty byś go podrywała czy coś, bo chodzi o to, że ten diller, ma na imię Mark i on jest nam winien dużo pieniędzy, a będzie miał ze sobą na pewno teczkę z 30 tysiącami.
- Mi się wydaje, czy każdy jest wam winien pieniądze?
- Trza nimi dobrze dysponować. Nikt od nas nie pożycza, znaczy tak ale nie o to chodzi, ten gość kiedyś brał od nas narkotyki i je sprzedawał o czym nie wiedzieliśmy, i zarobił za to, a my byliśmy do tyłu.
- Czekaj nie rozumiem. To po co... - przerwał mi krzyk Sarah z góry.
- JESTEŚ TĘPYM IDIOTĄ! ZOSTAW MNIE! - postanowiłam się im tam nie wtrącać, ale ten krzyk był przerażający.
- Co po co?
- Co jej Jay ma zamiar zrobić? Bo to trochę strasznie brzmi.
- Raczej jej nic nie zrobi, ale wszystko możliwe, może chce ją tylko nastraszyć.
- Więc wracając do tematu. To po co dawaliście mu te narkotyki?
- Bo on nam płacił, ale mniej niż powinien, a potem sprzedawał je za 3 razy więcej.
- Ok... Czyli ja mam go zagadać a wy nagle wbijecie i?
- I go zastrzelimy. - spojrzałam z przerażeniem na Harry'ego.
- Musi jakoś zapłacić nam, nie? Pieniądze niczego nam nie dadzą bo i tak mamy tego od chuja, ma po prostu pożałować na oszustwo.
- Ah...
*Perspektywa Sarah*
- Idiota! - krzyknęłam.
- Wiem, że to lubisz. - szepnął.
- Spierdalaj.
- Na razie jestem grzeczny.
- Cieszę się.
- Jesteś na tyle głupia, żeby się ze mną kłócić? - zaśmiał się szyderczo na co wkurwił mnie jeszcze bardziej.
- Nie jestem głupia, w odróżnieniu do innych osób w moim otoczeniu. - spojrzałam na niego wymownie. Zbliżył się do mojej twarzy.
- Wydaje mi się, że ostatnio o czymś rozmawialiśmy. - przerwał całując mnie. - Mówiłem, krzyczałem. - znów przerwał patrząc mi w oczy. - A ty? Posłuchałaś mnie? Oh, nie wydaje mi się. - tym razem bardziej warknął niż powiedział. - Mogłabyś, raz, raz mnie posłuchać ale po co? Sarah, igrasz z życiem. - zaśmiał się. - Obiecuję Ci, jeszcze raz powiesz na mnie Justin, to albo Cię zabiję, albo mogę zrobić coś innego... - pocałował moje usta. - Radzę Ci mnie słuchać kotku. - wyszedł. Pf dupek.
Położyłam się na łóżko i niekontrolowanie zasnęłam. Ciekawe gdzie są te dziwki które przyprowadzili, dobra mniejsza. Mózgu idź spać.
*Perspektywa Jaya*
Gdy wróciłem bardziej pijany niż wcześniej do pokoju, Sarah spała. Zaśmiałem się, może trochę za głośno, bo brunetka się przebudziła.
- Gdzie ja jestem? - zapytała i potarła czoło tak jakby ją bolała głowa.
- U mnie w pokoju księżniczko. Nic nie pamiętasz? Piłaś coś?
- No piłam, chyba.
- Śpij. - przewróciłem oczami ale ona wstała i udała się w kierunku drzwi.
- Nie będę z Tobą spała.
Podszedłem do drzwi i zamknąłem je przed jej twarzą.
- Chyba nie masz wyboru. - zakluczyłem je po czym podszedłem do lustra i przeczesałem włosy.
- Będziesz mnie siłą w łóżku trzymał?
- Może. - powiedziałem i powoli zacząłem się do niej zbliżać, ona się odsuwała do momentu gdy wpadła na ścianę. Oparłem się ręką nad jej głową o ścianę, górowałem wzrostem. Była trochę niższa, co mi się podobało.
W pokoju rozległo się pukanie do drzwi.
- Jay chuju! Otwórz te drzwi. - przeklnąłem pod nosem.
- Czego chcesz Louis?! - warknąłem nadal nie otwierając drzwi.
- Sarah nigdzie nie ma.
- Jest u mnie.
- Jay.
- Co?
- Wiesz co.
- Ta, tak możesz już iść. - powiedziałem a Sarah położyła się na łóżko.
- Ok, będą z Tobą spać, ale załóż chociaż spodnie. - przewróciłem oczami, ale i tak nie założyłem tych spodni. Gdy dotarłem do łóżka ta już spała. Że co? Jak można zasnąć w ciągu minuty. Nigdy nie ogarnę kobiet.
*Perspektywa Nialla*
Alice siedzi w toalecie już godzinę kurwa.
- ALICE NO.
- Hm?
- WYJDŹ JUŻ STAMTĄD!
- Oh, chwilka.
Jak ona może być taka spokojna, to irytujące. Oh kolejna rzecz, która mnie w niej irytuje.
Wziuuuum, wziuum. W mojej głowie wszystko wirowało. Mogłem tyle nie pić.
- INIEMAMOCNI! - powiedziałem, chociaż nie chciałem, już nie potrafię się kontrolować. Za dużo alkoholu.
Alice raczyła wyjść z łazienki. Uśmiechnąłem się triumfalnie i pociągnąłem ją do siebie, ale tak szybko jak to zrobiłem, tak szybko odeszła. Położyłem się i zasnąłem.
Rano obudziła mnie urocza blondynka siedząca na mnie okrakiem. Mm podniecające muszę przyznać.
- Nareszcie. - przewróciła oczami.
- Długo już mnie budzisz? - zapytałem unosząc brew.
- 10 minut.
- Oh. Już wstaje.
- Wydaje mi się, że rannym ptaszkiem nie jesteś. Jay kazał Cię obudzić, bo dziś jest ta akcja, musimy się przygotować.
- Yhy. - Tylko tyle mogłem z siebie wydusić gdy kac dawał mi popalić.
Wstała i zaczęła się śmiać.
- Nie śmiej się ze mnie. - powiedziałem z ostrzeżeniem.
- Bo co mi zrobisz? - zapytała roześmiana.
- Dużo. - mruknąłem. - Gdzie reszta jest?
- Śpią.
- To czemu mnie budziłaś?!
- Bo lubię cię wkurzać. - znowu się uśmiechnęła.
- Pierdolę to, idę spać. - walnąłem głową o poduszkę i znowu usłyszałem śmiech. - Dlaczego się ciągle ze mnie śmiejesz?! - mruknąłem.
- Bo jesteś zabawny.
To miał być komplement? Miło.
- Taaa, dobranoc.
- Raczej dobrydzień.
- No nie śmiej się ze mnie!
- Oj cicho już. - podeszła do mnie i otuliła kołdrą. Tak ją przydusiła, że nie mogłem złapać oddechu, ale po chwili ją puściła. Odetchnąłem z ulgą. - To dobranoc ćwoku.
- Nie mów tak na mnie. - syknąłem i odpłynąłem w krainę Morfeusza.
Perspektywa Sarah*
Obudziło mnie smyranie po biodrach. To nawet było miłe. Gdy pieszczota ustała, niechętnie otworzyłam oczy. Zobaczyłam Jay'a i przewróciłam oczami.
- No powiedz, że ci się nie podobało. - wyszczerzył się.
- Było... Fajnie.
- Wiedziałem, że ci się będzie podobać. - zaczął całować mnie po szyi, jednak go odepchnęłam. Spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.
- Nie pozwalaj sobie. - warknęłam.
__________________________________________________
Więc, cieszę się z tych wszystkich komentarzy i w ogóle, ale mam do was prośbę. Pomożecie mi? Chodzi o promowanie bloga. Bylibyście w stanie go gdzieś udostępnić, polecić a może nawet wysłać do kogoś? Będę naprawdę bardzo, bardzo, bardzo wdzięczna :) Oczywiście zachęcam do obserwowania naszego bloga xx
#BigLove PIS JOŁ!

Ja go z chęcią polecę znajomym :) I udostępnię na asku :)
OdpowiedzUsuńBardzo Ci dziękuję <3
OdpowiedzUsuńJa go polecę u mnie na blogach i wg zapraszam na nie : http://www.neversayneverjustinbieber69.blogspot.com/ , http://www.makeyoushawty.blogspot.com/. Dziś przekroczyłam 1000 wyświetleń gratuluję i co do rozdziału super komentuje każdy rozdział i czy być mogła coś dziś do dać ? :)
OdpowiedzUsuńBelieber_xx widzę, że jesteś naszą stałą czytelniczką, haha :) Bardzo Ci dziękuję i na pewno zajrzę na twoje blogi :) Postaram się dzisiaj dodać :)
UsuńSuper rozdzial mam nadzieje ze sodasz cos dzisiaj a bloga polece znajomym
OdpowiedzUsuńSuper blog udostepnie zanajomym na facebook'u :*
OdpowiedzUsuńHaha wszystkie komentarze ze stycznia a ja z kwietnia :D Super rozdział, ohh pierwsza akcja się szykuje
OdpowiedzUsuń