czwartek, 2 stycznia 2014

#10 'We'll finish this later.'

*Perspektywa Jaya*

Czy ona potrafi tylko wkurwiać? Ruszyłbym się o centymetr w prawo to kurwa już bym nie żył! 

Pobiegłem za nią do pokoju w którym śpi. Zakluczyłem za sobą drzwi i rzuciłem klucz gdzieś za łóżko.
- C-co ty robisz? Czemu nas zakluczyłeś? - zaczęła się jąkać.
- Wiesz... Przed chwilą byś mnie prawie zabiła, zdajesz sobie z tego sprawę? - zapytałem unosząc brew. Nie dałem jej odpowiedzieć na pytanie. Podszedłem do niej i chwyciłem ją od tyłu za jej pośladki.
- Jay! - pisnęła. - Spierdalaj! - zaczęła mnie od siebie odpychać, ale na marne. Przecież jestem silniejszy.
Popchnąłem ją lekko na łóżko.
- Justin co ty robisz?
- Hm? Jak mnie nazwałaś?
- JAY, CHODŹ NA DÓŁ. HARRY MA URODZINY! - Doszedł do mnie krzyk Louisa.
- Dokończymy to później. - warknąłem w jej stronę.

*Perspektywa Alice*


W sumie to fajny ten Liam, chyba jako jedyny nie jest erotycznie nastawiony do każdej dziewczyny. A przynajmniej do mnie.

- Dzięki. - powiedziałam jak skończyliśmy.
- Broń musisz mieć zawsze przy sobie. - powiedział, po czym przybliżył się do mnie, pociągnął mnie za kieszeń od moich spodni, i lekko wsunął pistolet z tyłu moich spodni. A jednak. Jest taki jak reszta.
Poszłam do góry olewając Liama. 
- NAJLEPSZEGO STARY!
- STO LAT BRO! - krzyczeli wszyscy w salonie. Nie wiedziałam kto ma urodziny. Weszłam do salonu i zobaczyłam jak wszyscy ściskają Harry'ego.
On ma dziś urodziny? Jak można nie pamiętać o urodzinach byłego? Wszyscy na mnie spojrzeli więc podeszłam do Harry'ego.
- Najlepszego... - powiedziałam i go przytuliłam. - Poczekaj. - powiedziałam i pobiegłam do góry po Sarah. - Sarah chodź szybko!
- Hm?
- Więc, Harry ma dziś urodziny! Nie mam nic kompletnie dla niego.
- Chodź. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Zbiegłyśmy na dół mijając pijących chłopaków. W sumie to, to jego już 20 urodziny. Wsiadłyśmy do samochodu, chyba Jaya. 
- Potrafisz prowadzić? - zapytałam.
- Tak. 
Ruszyłyśmy z podjazdu. 
- Wiesz gdzie jechać?
- Irytują mnie twoje pytania. 
- Powinnaś się już przyzwyczaić. Znamy się 18 lat.
- Jedziemy do centrum, kupić coś Harry'emu.
- Ok.

*Perspektywa Sarah*


Po chwili byłyśmy już w centrum. Alice pobiegła do najbliższego sklepu. A ja myślałam. Co może takiemu komuś się podobać? Nie mam pojęcia co mam mu kupić. Może zadzwonię do Louisa? 


- Halo? - Warknął do telefonu.

- Siema Louis, wiesz może co lubi Harry?
- Co on lubi?
- No.
- Ym, no ten. Nie wiem.
- Aha, dzięki, nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo mi pomogłeś. - Syknęłam z sarkazmem i się rozłączyłam

Ruszyłam w stronę sklepu z full capami.

Chociaż nie. On nie nosi tego.
Może koszulka? Słabe. 
OOO, MISIA MU KUPIĘ! Poszłam do sklepu dla dzieci, tylko tu można dostać fajne misie. Szukałam 15 minut. I w końcu! Znalazłam. Podeszłam do lady za którą stała kobieta.
Położyłam na tej ladzie miśka i wyciągnęłam portfel. 
- To będzie 30 euro.
Podałam kobiecie pieniądze i wyszłam. Może mu się spodoba. 
Włożyłam mój zakup do samochodu i spojrzałam na Alice która szła w moją stronę.
- Co mu kupiłaś? - spytałam.
- Na początku kompletnie nie wiedziałam co mu kupić. Ale potem weszłam do jubilera i kupiłam mu zegarek. W szkole zawsze spóźniał się na lekcje, może mu się przyda. - zaśmiała się. - A ty?
- Ja mu kupiłam misia. - wskazałam na wielkiego pluszaka siedzącego z tyłu samochodu.
- Aww, jaki słodki. Dobra chodź jedziemy.
Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy do domu.
- JESTEŚMY! - krzyknęłyśmy. W salonie siedział Harry pijąc z Niallem. Louisa, Liama i Jaya nigdzie nie było. Zayn robił coś w kuchni. Weszłam do salonu i rzuciłam się na kolana Harry'ego.
- NAJLEPSZEGO! - powiedziałam i pocałowałam w policzek po czym mocno przytuliłam. No i dałam misia.
- Dzięki. Jaki słodki! - powiedział jak zobaczył misia. - Możesz już ze mnie zejść, chociaż mi nie przeszkadzasz. - Od razu zeskoczyłam z niego i patrzyłam na Alice, która tak jakby bała się do niego podejść.
Harry wstał i ruszył w jej stronę, ona cofnęła się a gdy Harry się zbliżył, uciekła do góry?
- Co się jej stało? - zapytał zdezorientowany Harry.
- Nie wiem. - odpowiedziałam ze zdziwieniem a Harry za nią poszedł.

*Perspektywa Harry'ego*


Czemu ona mnie się boi? Coś zrobiłem nie tak? 

- Alice? - powiedziałem gdy wchodziłem do pokoju Nialla. Siedziała na łóżku. - Czemu się mnie boisz? 
- Wyjdź! Wyjdź stąd! - powiedziała z przerażeniem. No kurwa co ja zrobiłem. - Odejdź ode mnie! 
Może lepiej ją tak zostawić? Nie wiem. Nie wiem o co chodzi i co zrobiłem. 
Wyszedłem i zszedłem na dół.
- I co z nią? - zapytała Sarah.
- Nie mam pojęcia.
- To od niej. - podała mi zegarek.
- O nie, nie. To kosztowało fortunę, nie przyjmę tego. - powiedziałem i olałem prezent.
- STYLES MASZ TO PRZYJĄĆ. - warknęła Sarah.
- Po nazwisku to po pysku kotku. - powiedziałem. 
- Jesteś głupi. Weź ten prezent. Alice będzie zadowolona. 
- Jak mam jej podziękować, skoro ona nie chce mnie widzieć?
- Nie wiem. Idę do niej a ty weź ten zegarek. - powiedziała i poszła do góry. Nie wiem o co chodzi, naprawdę. Po chwili do domu wszedł Jay. Był z jakimiś laskami. Nie w moim typie. Za dół zeszła Alice.
- Przepraszam. - mruknęła i mnie przytuliła. - Po prostu się wystraszyłam. Masz w kieszeni nóż... - STYLES IDIOTO. Mogłem go wyjąć, no tak. - Najlepszego..
- Dzięki. - przytuliłem ją po czym wyciągnąłem scyzoryk i go odłożyłem. Czemu się tak panicznie wystraszyła noża? W sumie... 
Jay i Louis normalnie wyglądali, nie byli jeszcze dobrze wstawieni. Za to Niall już mógłby tańczyć na stole, Zayn był tak jak ja. Miał silną głowę, ale też już powoli był na innym świecie.
- Co to za dziewczyny? - zapytałem stając koło Jaya. 
- Striptizerki. - wzruszył ramionami.
Usiedliśmy na kanapie a te laski zaczęły się przed nami rozbierać. Jak można się tak nie szanować? Chore. No jakoś zarabiać muszą. 

*Perspektywa Sarah*


Ja pierdolę. Jakieś dziwki do domu sobie sprowadzają. 

Postanowiłyśmy z Alice wyjść.
- Gdzie idziemy? Przez tych pojebów nie znamy tutaj nikogo. - mruknęła Alice.
- To poznamy. - powiedziałam uśmiechnięta, mimo ponurego nastroju.
- Masz jakiś plan, cokolwiek? Gdzie pójdziemy? Nie odpowiedziałaś mnie. Sarah, nie ignoruj mnie! - Alice zaczęła skakać obok mnie. Nie wierzę, że ona jest ode mnie starsza. Walnęłam ją w ramię, a ona się raczyła uspokoić. - To bolało idiotko!
- To się uspokój, jesteśmy w Londynie parę dni, a ty już głupiejesz. - warknęłam. 
Parę sekund później usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Nie wyświetlił mi się numer, ale mogę się założyć, że to któryś z chłopaków.


_________________________________________________

Tak, wiem, że ten rozdział jest nudny, ale nie mogę się doczekać aż dodam następny asdfghjkl musicie być cierpliwi <3 
#BigLove pis joł!

6 komentarzy:

  1. Czemu musiałaś akurat tak skończyć ale wybaczę proszę dodaj jutro następny rozdział bo nie wytrzymam prosze Cię ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszee dodaj następny , boze ja chce wiedzieć co dalej ! :# Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham wasz blog ! Proszę dodajcie kolejny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  4. mam nadzieję że dodasz dzisiaj nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo nie ma to jak kupować prezenty na ostatnią chwilę. Ale w końcu wy jesteście do wszystkiego zdolne. Dobrze że nie kupiły mu dla beki pet - shopa tak jak wy Angelice haha XD

    OdpowiedzUsuń